Klaudia El Dursi nagle zniknęła z mediów społecznościowych, co natychmiast zaniepokoiło jej fanów przyzwyczajonych do codziennych relacji. Gwiazda, która zazwyczaj jest w stałym kontakcie z obserwatorami, przerwała milczenie, by ujawnić powód swojej nieobecności. W jej domu rozegrał się dramatyczny scenariusz, o którym poinformowała dopiero, gdy emocje nieco opadły.
"Totalne przerażenie" i wina, która spadła na mamę
Cisza na profilu prezenterki nie była przypadkowa. Okazuje się, że choroba zaatakowała najpierw samą Klaudię El Dursi. Mimo że gwiazda próbowała zachować dobrą minę i udawała, że czuje się świetnie, nie udało jej się uchronić małej Carmen przed zarażeniem.
Sytuacja błyskawicznie wymknęła się spod kontroli, zmieniając spokojną noc w walkę o zdrowie niemowlęcia.
Dziś w nocy 40 stopni temperatury i totalne przerażenie. Mała patrzyła na mnie swoimi malutkimi oczami, które mówiły: mamo, pomóż.
Bezradność wobec cierpienia dziecka w tak dramatycznym momencie była dla niej paraliżująca. Prezenterka nie ukrywa, że widok walczącej z gorączką córki był dla niej emocjonalnym ciosem.
Serce mi pękło na milion kawałków.
instagram.com/stories/klaudia_el_dursi
Wyjazd na plan pod znakiem zapytania?
Dramat w domu prezenterki rozgrywa się w najmniej odpowiednim momencie. Klaudia El Dursi jest w trakcie intensywnych przygotowań do wylotu na plan kolejnej edycji programu "Hotel Paradise". Pakowanie walizek i logistyka wyjazdu zeszły jednak na dalszy plan w obliczu 40-stopniowej gorączki dziecka.
Fani zastanawiają się, czy choroba niemowlęcia nie pokrzyżuje planów produkcyjnych i czy gwiazda zdąży zregenerować siły przed wymagającą podróżą w tropiki. Sama zainteresowana stara się zachować resztki optymizmu i wierzy, że najgorszy kryzys został właśnie zażegnany.
Będzie już tylko lepiej.
Życzymy zdrówka!