Oświadczenia majątkowe polityków rzadko kiedy ekscytują – te same nieruchomości, polisy i oszczędności w złotówkach. Jest jednak w Sejmie niewielka grupa, która gra według zupełnie innych zasad, inwestując miliony w cyfrowe złoto. Na czele peletonu stoi Sławomir Mentzen, którego portfel pęka w szwach od Bitcoinów, a tuż za nim podążają jego partyjni koledzy. Ujawniamy, kto z Wiejskiej obstawił kryptowaluty.
Sławomir Mentzen, król Bitcoina w polskim Sejmie. Jego portfel jest wart fortunę
Na czele sejmowych inwestorów w kryptowaluty stoi niekwestionowany lider – Sławomir Mentzen. Zgodnie z jego oświadczeniem majątkowym, polityk Konfederacji jest w posiadaniu 33,7 Bitcoina. Choć kurs tej waluty bywa kapryśny, jego cyfrowy portfel wciąż jest wart fortunę. Obecnie to kwota rzędu 11,7 miliona złotych, co czyni go absolutnym królem w tej kategorii.
Co ciekawe, portfel lidera Konfederacji zdążył już nieco schudnąć. W momencie składania oświadczenia jego Bitcoiny były warte niemal 13 milionów złotych – strata ponad miliona to efekt zmiennego kursu bitcoina.
Majątek Sławomira Mentzena to jednak nie tylko cyfrowe aktywa. W oświadczeniu znajdziemy też takie perełki jak torebka za 17 tys. zł czy kanapa warta ponad 18 tys. zł, co pokazuje, że polityk ceni sobie luksus zarówno w nowoczesnym, jak i tradycyjnym wydaniu.
Marysia Zawada/REPORTER
EAST NEWS
Konfederacja obstawia krypto. To oni idą w ślady swojego lidera
Analiza oświadczeń majątkowych posłów prowadzi do jednego wniosku: inwestycje w kryptowaluty to w polskim parlamencie niemal partyjny sport. Aż pięciu z sześciu posłów, którzy przyznali się do posiadania cyfrowych aktywów, to członkowie Konfederacji. Wygląda na to, że w tej formacji wiara w przyszłość Bitcoina jest równie silna co nieufność do tradycyjnego systemu bankowego.
W ślady swojego lidera idą inni czołowi politycy partii. W cyfrowe waluty zainwestowali również Krzysztof Szymański (221 tys. zł), Ryszard Wilk (215 tys. zł), Konrad Berkowicz (148 tys. zł) oraz Krzysztof Bosak, którego portfel jest wart skromniejsze 22,4 tys. zł.
To pokazuje, że dla frakcji Konfederacja kryptowaluty to nie tylko sposób na pomnażanie majątku, ale być może również manifest ideologiczny.
W tym zdominowanym przez Konfederację gronie znajduje się jednak jeden zaskakujący wyjątek. Jedynym posłem spoza tej partii, który odważył się postawić na krypto, jest Michał Moskal z Prawa i Sprawiedliwości. Jego inwestycja jest jednak czysto symboliczna, zwłaszcza na tle cyfrowych milionów Mentzena. Portfel Moskala, zawierający różne kryptoaktywa, jest wart zaledwie około 5 tysięcy złotych.