Tragedia w Gródku wstrząsnęła całą Polską. 10-letnia dziewczynka zmarła we śnie, zaledwie kilkanaście godzin po tym, jak w szkole uderzyła głową o podłogę. Najbardziej szokuje fakt, że nikt nie poinformował o tym jej rodziców ani nie wezwał karetki. Teraz prokuratura bada, czy można było uniknąć tej niewyobrażalnej straty.
Położyła się spać i już się nie obudziła. Dramat w Gródku
Ten poranek miał być jak każdy inny, ale zamienił się w koszmar, którego nie da się opisać słowami. W jednym z domów w Gródku na Podlasiu matka podeszła, by obudzić swoją 10-letnią córkę do szkoły.
Jak informuje prokurator Elwira Laskowska, szefowa białostockiej prokuratury:
Matka dziewczynki próbowała obudzić córkę 6 grudnia, gdy zobaczyła, że dziewczynka nie żyje.
Dziecko nie dawało żadnych oznak życia. 10-latka po prostu położyła się spać i już nigdy się nie obudziła. Zmarła we własnym łóżku, we śnie. Nikt nie spodziewał się, że kilkanaście godzin wcześniej rozegrał się cichy prolog tej tragedii.
facebook.com/slaskcieszynski112
Niewinny upadek w szkole? Nikt nie powiadomił rodziców
Co doprowadziło do tej tragedii? Śledczy cofnęli się o jeden dzień, a to, co odkryli w szkolnych murach, mrozi krew w żyłach. Okazało się, że dzień przed śmiercią, podczas pobytu w szkole, dziewczynka przewróciła się i uderzyła głową o podłogę.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń prokuratury, po tym z pozoru niewinnym wypadku zapadła seria niezrozumiałych i katastrofalnych w skutkach decyzji. A właściwie – ich braku. Nikt nie wezwał służb medycznych. Co gorsza, o całym incydencie rodzicom nie przekazano żadnej informacji. Dziecko wróciło do domu, a jego najbliżsi nie mieli pojęcia o tykającej bombie.
canva.com
Prokuratura bada sprawę. Kluczowa będzie sekcja zwłok
Sprawą niewyjaśnionej śmierci dziecka natychmiast zajęła się Prokuratura Rejonowa w Białymstoku, która wszczęła śledztwo. Postępowanie toczy się w sprawie podejrzenia popełnienia dwóch bardzo poważnych przestępstw.
Jak wyjaśnia prokurator Elwira Laskowska, chodzi o "narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia 10-letniej uczennicy przez osobę, na której ciążył obowiązek sprawowania nad nią opieki" oraz "nieumyślnego spowodowania śmierci tej dziewczynki".
Teraz śledczy drobiazgowo analizują każdy szczegół, by ustalić, czy personel szkoły dopełnił swoich obowiązków. Kluczowe dla sprawy będą jednak wyniki badań patomorfologów.
Wstępna przyczyna zgonu zostanie ustalona po przeprowadzeniu sekcji zwłok, która zaplanowana jest na najbliższy piątek.
Dopiero po autopsji będzie można z całą pewnością stwierdzić, czy upadek w szkole miał bezpośredni związek ze śmiercią dziewczynki.