Królewskie zachcianki w rezydencji Nawrockiego! Tusk i Sikorski wypalili prosto z mostu: "Faraońskie ambicje"

Królewskie zachcianki w rezydencji Nawrockiego! Tusk i Sikorski wypalili prosto z mostu: "Faraońskie ambicje"

Królewskie zachcianki w rezydencji Nawrockiego! Tusk i Sikorski wypalili prosto z mostu: "Faraońskie ambicje"

facebook.com/Nawrocki25

Karol Nawrocki znalazł się w centrum politycznej burzy po ujawnieniu szczegółów dotyczących koni w prezydenckiej rezydencji. W podwarszawskim Promniku od wiosny 2026 roku stacjonują cztery wierzchowce, z których korzystają prezydent i jego rodzina. Oficjalne informacje o zwierzętach, zapleczu stajni oraz wydatkach szybko rozpaliły dyskusję. Radosław Sikorski i Donald Tusk odpowiedzieli kpinami, które trudno pomylić z urzędowym tonem.

Reklama
  • Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta dysponuje trzema wierzchowcami: Edziem, Ramzesem i Aramisem
  • Czwarty koń z tamtejszego ośrodka trafił pod opiekę funkcjonariusza SOP
  • Szacunkowe wydatki Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta na utrzymanie inwentarza, stajnię i karmę wyniosły około 54 tysięcy złotych
  • Według „Gazety Wyborczej” Karol Nawrocki jest pierwszym polskim przywódcą od czasów Wojciecha Jaruzelskiego, który ma konie do własnej dyspozycji

Imiona i rasy koni Karola Nawrockiego w ośrodku w Promniku

Karol Nawrocki korzysta z uroków prezydenckiego ośrodka w Promniku, gdzie ulokowano wierzchowce dla głowy państwa oraz jego najbliższych, bo przecież nic tak nie buduje autorytetu, jak doglądanie włości z perspektywy siodła. Według ustaleń Gazety Wyborczej konie są przeznaczone dla prezydenta, jego żony Marty oraz 8-letniej córki Kasi. Zwierzęta pojawiły się w rządowym obiekcie wiosną 2026 roku.

Przedstawiciele instytucji potwierdzili, że Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta ma w dyspozycji trzy konie. To kuc Edzio, koń fryzyjski Ramzes oraz koń huculski Aramis. Tymczasem według Gazety Wyborczej w stajni przebywają łącznie cztery zwierzęta, a czwarty koń służy funkcjonariuszowi Służby Ochrony Państwa, który towarzyszy prezydentowi.

W podwarszawskiej rezydencji przygotowano też pełne zaplecze jeździeckie. Zapewniono instruktora jazdy konnej, obsługę stajni oraz specjalistyczne przyczepy do transportu koni. Czwarty wierzchowiec i szkolenia oficera są finansowane przez SOP. Trzy imiona koni już same stały się wdzięcznym tematem politycznych uszczypliwości.

Kasia Nawrocka obok Marty Nawrockiej instagram.com/marta_nawrocka_/

Koszty utrzymania prezydenckich koni w Promniku

Szacunkowe wydatki Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta na opiekę nad zwierzętami, obsługę stajni i karmę od lipca 2026 roku wyniosły około 54 tys. zł. Z tej sumy aż 44 200 zł pochłonęły same prace opiekuńcze. Są to wyliczenia komentatora Piotra Leskiego, a nie pełne zestawienie wszystkich kosztów. Według szacunków medialnych miesięczna opieka nad jednym koniem może kosztować od 1,5 do 3,5 tys. zł. Ta kwota nie obejmuje leczenia ani transportu.

Podatnicy finansują również luksusowe wojaże wierzchowców, bo przecież kucyk też człowiek i nadmorski jod mu się zwyczajnie należy. W sierpniu 2026 roku jeden z koni został przewieziony z Promnika do Juraty na czas pobytu Karola Nawrockiego. Sam transport dodatkowo zwrócił uwagę na skalę organizacji jeździeckiego zaplecza. Według Gazety Wyborczej obecny prezydent to pierwszy polski przywódca od czasów Wojciecha Jaruzelskiego, który ma do własnej dyspozycji konie.

Karol nawrocki w czasie ćwiczeń formozy instagram.com/prezydent_pl

Radosław Sikorski i Donald Tusk kpią z pasji Karola Nawrockiego

Informacje o stajni w prezydenckiej rezydencji szybko trafiły do politycznej debaty. Radosław Sikorski skupił się na imieniu fryzyjskiego rumaka i w swoim wpisie na X nawiązał do powieści Bolesława Prusa. Ta szpilka o faraońskich ambicjach rozbawiła komentujących sprawę, a Ramzes stał się bohaterem żartu, którego nie trzeba długo tłumaczyć.

Imię "Ramzes" właściwie oddaje faraońskie ambicje. Tylko ktoś nie doczytał u Prusa, jak skończył Ramzes XIII.

Szef dyplomacji dorzucił także porównanie do przywódców, których ekscentryczne upodobania stały się politycznymi anegdotami. W tym krótkim komentarzu ironia jest wyraźna: przy koniach w prezydenckiej stajni padają zebry i strusie. To właśnie zderzenie skali oraz imion zwierząt nadało sprawie absurdalny, niemal kabaretowy rys.

Doceńmy skromność. Orban miał zebry a Janukowycz strusie.

W nagraniu z 2 października 2026 roku sprawę podsumował premier Donald Tusk. Jego jednozdaniowa uwaga nawiązywała do jeździeckiej pasji prezydenta i domknęła serię politycznych docinków. W dyskusji o stajni, przyczepach i wakacyjnym transporcie konia to właśnie koński żart okazał się najkrótszą puentą.

I po co było tak rumakować?

Marta Nawrocka porzuciła sztywne garsonki i wskoczyła w jeansy. Wszyscy patrzyli na ten jeden detal [zdjęcia]
Źródło: instagram.com/marta_nawrocka_
Reklama
Reklama