Krystyna Pawłowicz wywołała spore zamieszanie swoimi świeżymi tezami o kompetencjach głowy państwa. Sędzia TK przekonuje, że prezydent może zablokować zaprzysiężenie nowego sędziego. Na ripostę ekspertów nie trzeba było długo czekać. Znany profesor zarzucił jej rażącą hipokryzję oraz nagłą zmianę poglądów w zależności od krytyki rządu i poparcia dla prezydenta Karola Nawrockiego.
- Krystyna Pawłowicz uważa, że prezydent Karol Nawrocki może zablokować zaprzysiężenie Macieja Berka. Jej zdaniem głowa państwa ma prawo odmówić przyjęcia od niego ślubowania.
- Ekspert zarzuca byłej posłance hipokryzję i nagłą zmianę wykładni prawa pod bieżącą politykę.
- Kancelaria Sejmu oficjalnie uznała prezydenckie żądania za bezzasadne w świetle obowiązujących przepisów.
- Maciej Berek ujawnił dokumenty potwierdzające 17-letni staż w zawodzie radcy prawnego.
O co kłócą się Krystyna Pawłowicz i profesor prawa
Krystyna Pawłowicz postanowiła po raz kolejny uraczyć internautów swoimi prawniczymi przemyśleniami w sieci, udowadniając, że klawiatura na portalu X jest jej najlepszą przyjaciółką. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego stwierdziła, że prezydent ma pełne prawo odmówić przyjęcia ślubowania od sędziego wybranego przez parlament. W swoim wywodzie powołała się na przepisy dotyczące sędziów TK oraz na artykuł 126 Konstytucji. Jej zdaniem Karol Nawrocki wcale nie musi automatycznie zaprzysięgać nowo wybranego kandydata.
Reakcja prawników była błyskawiczna. Cytowany przez serwis Fakt.pl prof. Adam Sulikowski z Uniwersytetu Wrocławskiego w bezlitosny sposób obnażył nagłą woltę byłej posłanki. Wytknął jej, że gdy sama zasiadała w ławach sejmowej większości, gorliwie broniła nadrzędnej roli parlamentu. Dziś natomiast, powodowana krytyką rządu i poparciem dla głowy państwa, forsuje zupełnie inną interpretację przepisów. Ekspert przypomniał, że prezydent nie może wybierać ani weryfikować sędziów według własnego uznania. Tak wynika z dotychczasowej, systemowej wykładni ustawy zasadniczej.
Kancelaria Sejmu odpowiada na pismo prezydenckich urzędników
Spór prawny błyskawicznie przeniósł się na najwyższe szczeble władzy państwowej. Kancelaria Prezydenta RP wystosowała pismo w sprawie wyboru przez Sejm na początku września na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego Macieja Berka. Autorem pisma okazał się być Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta RP. Autor zarzucał, że zaświadczenie przedstawione przez Berka potwierdza jedynie wpis na listę radców, a nie faktyczne wykonywanie zawodu. Tymczasem to właśnie wykonywanie zawodu jest warunkiem ustawowym.
W odpowiedzi Marek Siwiec, działając w imieniu marszałka Sejmu, jednoznacznie uciął wszelkie spekulacje. Przekazał, że prezydenckie żądanie udostępnienia dokumentów dotyczących procedury jest całkowicie pozbawione podstaw prawnych.
Autorzy oficjalnego stanowiska Sejmu podkreślili, że ani Konstytucja, ani ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie przewidują możliwości wystąpienia głowy państwa w trybie kwestionującym decyzję posłów. Marek Siwiec w oficjalnym piśmie nie pozostawił złudzeń. Wskazał na konkretne konstytucyjne granice:
Stanowiłoby to bowiem wyraźne pogwałcenie zasady podziału władzy i naruszałoby jej równowagę przewidzianą przez ustawę zasadniczą
Do sprawy odniósł się również marszałek Włodzimierz Czarzasty, który oczekuje, że Karol Nawrocki niezwłocznie odbierze ślubowanie od wybranego kandydata. Polityk skomentował całe zamieszanie bez ogródek:
Obowiązkiem pana prezydenta jest przyjąć przysięgę. Jeżeli pan prezydent nie dopełni swoich obowiązków, to będzie sytuacja, która pewnie będzie wymagała reakcji ze strony sędziego, to znaczy pana Berka
Wiki Commons
Maciej Berek odpowiada na zarzuty dotyczące stażu radcowskiego
Głównym bohaterem politycznej burzy został Maciej Berek, wybrany przez Sejm we wrześniu 2026 roku. To już ósmy sędzia, którego do Trybunału Konstytucyjnego wybrał Sejm obecnej kadencji. Opozycja zaczęła natychmiast podważać jego kwalifikacje, sugerując brak wymaganego doświadczenia zawodowego. Sam zainteresowany postanowił jednak błyskawicznie uciąć wszelkie spekulacje i przedstawił twarde fakty.
W głosowaniu poparło go 226 posłów przy wymaganej większości bezwzględnej 219 głosów. Prawnik oświadczył również, że posiada niepodważalne dowody na wieloletnią praktykę zawodową. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski Maciej Berek odparł zarzuty z pełnym spokojem:
Ustawa o TK wymaga m.in. dziesięcioletniego wykonywania zawodu radcy prawnego. Zgodnie z ewidencją radców prawnych mam zgłoszone wykonywanie tego zawodu przez 17 lat i nikt mi tego zgłoszenia odebrać nie może, perché taka jest historyczna prawda
Wygląda na to, że próba zablokowania nominacji może skończyć się dla pałacowych urzędników sporym zgrzytem. Zamiast spektakularnego braku uprawnień na jaw wyszły dokumenty potwierdzające wieloletni staż, a karkołomne teorie sędzi Pawłowicz znowu zderzyły się z twardą literą prawa.