Joanna Brodzik nie zagra w nowym "Nigdy w życiu". Gwiazda przerywa milczenie i mówi o przykrym widoku: "Nigdy w życiu"

Joanna Brodzik nie zagra w nowym "Nigdy w życiu". Gwiazda przerywa milczenie i mówi o przykrym widoku: "Nigdy w życiu"

Joanna Brodzik nie zagra w nowym "Nigdy w życiu". Gwiazda przerywa milczenie i mówi o przykrym widoku: "Nigdy w życiu"

AKPA

Joanna Brodzik nie pojawi się w nowej odsłonie kinowego hitu „Nigdy w życiu!”, ucinając marzenia fanów o powrocie uwielbianej Uli u boku Judyty. Aktorka świadomie odcina się od projektu, tłumacząc, że wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki to dla niej zbyt duże ryzyko.

Reklama
  • Danuta Stenka ponownie wcieli się w postać Judyty. Zrobi to w kontynuacji kinowego przeboju
  • W roli Tosi Joannę Jabłczyńską zastąpiła Agnieszka Żulewska. Ta zmiana wywołała medialny spór
  • Postać Uli według oficjalnej wersji twórców nie znalazła się w filmowym scenariuszu
  • Joanna Brodzik nie planuje powrotu do dawnej roli i deklaruje, że stawia na zupełnie nowe wyzwania

Dlaczego Joanna Brodzik nie wróci jako Ula w nowym filmie

Joanna Brodzik przez lata kojarzyła się widzom z ciepłą i wyrozumiałą Ulą, która wiernie wspierała Judytę w jej sercowych zawirowaniach. Gdy w mediach pojawiły się pierwsze wieści o pracach nad kontynuacją kultowej komedii romantycznej, nikt nie miał wątpliwości, że wróci cała dawna ekipa. Szybko wyszło na jaw, że scenarzyści w ogóle nie uwzględnili bohaterki, bo filmowa opowieść rozgrywa się wiele lat później. Postać Uli i jej mąż pojawiają się jednak na kartach książkowego pierwowzoru autorstwa Katarzyny Grocholi. Na ekranie widzowie ich nie zobaczą.

Sama aktorka podchodzi do całej sytuacji z godnym pozazdroszczenia spokojem. I wcale nie rwie włosów z głowy z powodu braku angażu. W podcaście Polskiego Radia „Kultowe Polskie Komedie” gwiazda wyjaśniła, dlaczego odgrzewanie starych kotletów zupełnie jej nie kręci:

Nigdy w życiu. Takie propozycje pojawiają się właściwie każdego roku, żeby do projektów, które są z moim udziałem w taki czy inny sposób, wrócić. Zrozumiałą i przyzwalającą była dla mnie idea, żeby Radek Figura mógł kontynuować uniwersum "Magdy M." w swoich książkach, bo to jest jego świat. Natomiast wszystkie próby wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki, szczególnie że te rzeki są takie fajne i wspomnienie o nich ma wartość, dla mnie byłyby to totalnie ryzykowne przedsięwzięcia.

Joanna Brodzik w beżowym garniturze AKPA

Joanna Brodzik o powrotach do dawnych ról i planach na przyszłość

Joanna Brodzik nie ukrywa, że sentyment bywa zdradliwą pułapką, a publiczność wpada w nią zdecydowanie zbyt łatwo. Wspominając swoje prywatne doświadczenia jako widza zagranicznych seriali, gwiazda wprost oceniła, dlaczego oglądanie podstarzałych idoli po dekadach bywa po prostu bolesne. W tym samym radiowym wywiadzie artystka bez wahania sięgnęła po barwne porównanie do kultowego amerykańskiego sitcomu:

Każdy, kto był jak ja psychofanem "Przyjaciół" i doświadczył tego, co się wydarzyło, kiedy skończyły się napisy tytułowe i ty zdajesz sobie sprawę, że oni są 20 lat starsi i to jest przykre. I jest ci przykro, bo ty też masz 20 lat więcej i wiesz, że to, na co patrzysz, to jest tak, jak wygląda twoja rzeczywistość. I to jest przykre. Nie chciałabym nigdy nikomu tego zrobić. Zdecydowanie interesują mnie nowe projekty, w których będę mogła być sukcesywnie najpierw matką, którą już jestem, a potem babką, a potem prababką, a potem Yodą.

Zamiast kurczowo trzymać się przeszłości, serialowa Magda M. woli odważnie patrzeć w przyszłość i przyjmować propozycje adekwatne do swojego wieku. Choć wizja Joanny z mieczem świetlnym w dłoni mogłaby być dla producentów ciekawym (i pewnie dość kosztownym) wyzwaniem, aktorka jasno daje do zrozumienia, że odcina kupony od przeszłości tylko wtedy, gdy ma to sens. Kiedy redakcja Plejady próbowała dociekać kulisów jej nieobecności na planie, gwiazda zakończyła rozmowę stwierdzeniem:

Proszę się w tej sprawie zwrócić do producentów... Ja w tej sprawie nie mam nic do powiedzenia

Afera o rolę Tosi i zamieszanie wokół nowego Nigdy w życiu

Oazowy spokój, jaki bije od Joanny Brodzik, stanowi uderzający kontrast dla piekła, które rozpętało się wokół pozostałych członków obsady. Nowa produkcja to ekranizacja książki „Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później”, stanowiącej piątą część cyklu. W roli Judyty ponownie pojawi się niezastąpiona Danuta Stenka. Prawdziwą lawinę komentarzy wywołała jednak decyzja dotycząca ekranowej córki Judyty. Zamiast Joanny Jabłczyńskiej w postać dorosłej Tosi wcieli się bowiem Agnieszka Żulewska.

Wymiana obsady wywołała w sieci potężną burzę, którą komentujący szybko ochrzcili mianem „Toskagate”. Joanna Jabłczyńska w wywiadzie na kanale YouTube „Lustra” dla WP.pl podważyła wersję produkcji. Twierdzi, że informacja o braku Uli w scenariuszu mija się z prawdą, bo bohaterka początkowo w nim figurowała, a w książce ma do odegrania dużą rolę. Awantura przybrała tak nieprzyjemny obrót, że Katarzyna Grochola oficjalnie zapowiedziała kroki prawne w obronie atakowanej Agnieszki Żulewskiej. Nic dziwnego, że Joanna Brodzik woli trzymać się z dala od tego medialnego kotła.

Joanna Brodzik wtulona w przystojnego bruneta. Na premierze nie szczędzili sobie czułości. "Ależ oni na siebie patrzą!"
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama