Jerzy Ziobro zmarł w 2006 roku. Dziś w krakowskim sądzie zapadł ostateczny wyrok w głośnej sprawie przeciwko lekarzom. Po dekadach zaciętej batalii prawniczej, wielokrotnych przesłuchaniach świadków i wieloletnim czekaniu na zagraniczne ekspertyzy. Ten skomplikowany proces wreszcie dobiegł końca. Orzeczenie sądu zamyka dramatyczny rozdział, który przez lata budził ogromne emocje. Wyrok jest prawomocny, ale przysługuje od niego kasacja.
- Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uniewinnił troje z oskarżonych lekarzy
- Sąd umorzył sprawę czwartego medyka, Dariusza Dudka, ze względu na przedawnienie karalności
- Ostatecznego uniewinnienia medyków domagali się nie tylko obrońcy, ale również sama prokuratura
- Na kluczową opinię biegłych z Lozanny strony procesu musiały czekać aż cztery lata
Wieloletnia batalia sądowa o śmierć Jerzego Ziobry
Jerzy Ziobro, ojciec byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, trafił do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie już 22 czerwca 2006 r. z objawami zaawansowanej choroby wieńcowej. Poczuł się gorzej 1 lipca 2006 roku, a zmarł zaledwie dzień później, 2 lipca 2006 roku. Nikt w tamtym czasie nie zakładał, że jego odejście stanie się początkiem absolutnie bezprecedensowej epopei w polskich sądach. Przełom nastąpił w 2016 r., kiedy prokuratura przystąpiła do sprawy po stronie oskarżycieli, zmieniając charakter procesu na publicznoskargowy.
Oskarżonymi w procesie o błędy medyczne byli ostatecznie Jacek Dubiel, Dariusz Dudek, Katarzyna S. oraz Andrzej K. Procedury sądowe ciągnęły się latami, obfitując w coraz to nowe zwroty akcji. Pierwsze śledztwo w tej sprawie było dwukrotnie umarzane przez prokuraturę, która początkowo nie dopatrzyła się błędów w leczeniu. Prawdziwym testem cierpliwości okazał się jednak etap końcowy. W 2022 roku krakowski sąd uznał, że niezbędna będzie uzupełniająca ekspertyza zagraniczna. Zwrócono się o dokument do biegłych z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie.
Szwajcarscy specjaliści najwyraźniej nigdzie się nie spieszyli, narzucając polskiej sprawiedliwości własne, alpejskie tempo. Na opinię trzeba było czekać około czterech lat, a oficjalne wznowienie procesu nastąpiło ostatecznie dopiero w czerwcu 2026 roku.
Nikt z nas wtedy nie przypuszczał, że to będzie trwało tak dużo. Wszyscy byliśmy tym procesem zmęczeni
— wyznał wprost sędzia Tomasz Kudla podczas czwartkowego ogłaszania decyzji.
Krystyna Kornicka-Ziobro w sądzie / Łukasz Gagulski, East news
Kulisy wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie
Rozstrzygnięcie krakowskiego sądu przypieczętowało losy oskarżonych w sposób zróżnicowany. Utrzymano w mocy wyrok pierwszej instancji. Dla Jacka Dubiela, Katarzyny S. oraz Andrzeja K. oznacza to prawomocne uniewinnienie. Co istotne, takiego właśnie finału domagali się w procesie odwoławczym zarówno obrońcy medyków, jak i oskarżająca w sprawie prokuratura.
Zupełnie inny przebieg miało rozpatrywanie zarzutów wobec czwartego lekarza. Krakowski skład sędziowski uchylił wyrok pierwszej instancji wobec Dariusza Dudka i ostatecznie umorzył wobec niego całe postępowanie. Powodem tej decyzji nie był jednak brak winy medyka, a prawny mechanizm przedawnienia karalności zarzucanego mu czynu.
canva.com; x.com/republikatv
CZYTAJ TAKŻE: Zbigniew Ziobro narzeka na biedę i koszty leczenia w USA. Internauci patrzą na zarobki jego żony i nie mają litości
Przedawnienie i błędy medyczne w uzasadnieniu
Uzasadnienie sądu nie pozostawiło złudzeń co do przebiegu fatalnego leczenia. Sąd orzekł jednoznacznie, że to na Dariuszu Dudku ciążył obowiązek zapobiegania negatywnym skutkom medycznym. Ustalono, iż medyk podjął samodzielną decyzję o błędnym wyborze angioplastyki zamiast operacji kardiochirurgicznej. Tym samym, jak podkreślono, lekarz nieumyślnie naraził pacjenta na bezpośrednie zagrożenie życia w następstwie błędnej oceny objawów i nieprawidłowego zdiagnozowania.
Pomimo tak surowej oceny lekarskich pomyłek, wymierzenie kary okazało się formalnie niemożliwe. Czas zrobił swoje. Przedawnienie tego konkretnego czynu zarzucanego Dariuszowi Dudkowi nastąpiło dokładnie pięć lat przed wydaniem ostatecznego wyroku przez Sąd Okręgowy w Krakowie. Sąd wyjaśnił, że z powodu przedawnienia wobec jednego z lekarzy nie było innej drogi niż uchylenie uniewinnienia i umorzenie, podczas gdy w przypadku pozostałych uniewinnienie utrzymano.
Przedawnienie czynu nastąpiło pięć lat temu
— wyjaśnił sędzia Tomasz Kudla, wskazując na nieubłagane procedury.
Finał jednej z najgłośniejszych spraw w historii polskiej medycyny i prawa karnego dobiegł końca w atmosferze powszechnego wyczerpania. Opuszczając krakowską salę rozpraw, prokurator Eryk Stasielak skomentował całe orzeczenie jednym, niezwykle trafnym zdaniem, które idealnie oddaje kompromisowy charakter czwartkowej decyzji.
To jest wyrok salomonowy, w którym każdy odnajdzie coś korzystnego dla siebie
— stwierdził prokurator Stasielak.