Luksusowy wycieczkowiec Scarlet Lady nie wpłynął do tureckich portów. Władze nagle zablokowały rejs, wywołując potężny skandal dyplomatyczny i wizerunkowy. Zamiast podziwiać zabytki w zaplanowanych punktach trasy, tysiące turystów, w tym 1900 osób ze społeczności LGBTQ+ oraz 1100 obywateli USA, musiało zadowolić się przymusową zmianą planów. Wszystko z powodu rzekomego "zagrożenia dla tkanki społecznej", które miało znajdować się na pokładzie statku. Nikt nie spodziewał się tak absurdalnej reakcji rządu.
- Wycieczkowiec Scarlet Lady rozpoczął rejs w Atenach, ale nie został wpuszczony do portów w Kusadasi i Stambule przez decyzję władz.
- Na pokładzie statku należącego do Virgin Voyages znajduje się 1900 osób LGBTQ+, głównie z USA, Wielkiej Brytanii i Kanady.
- Po zakazie wejścia do portów, organizator awaryjnie skierował jednostkę do Egiptu oraz na grecką Kretę.
- Policja w Stambule dokonała nalotu na lokalny bar w związku z podejrzeniami dotyczącymi rejsu.
Przyczyny zablokowania wycieczkowca Scarlet Lady w portach Kusadasi i Stambuł
Scarlet Lady to potężna i doskonale wyposażona jednostka należąca do linii Virgin Voyages. Statek miał niedawno zacumować w portach w Kusadasi oraz historycznym Stambule. Wakacyjny rejs dla swoich klientów zorganizowała firma Atlantis Events, która od lat prężnie działa na rynku turystycznym oferując swoje usługi także dla społeczności LGBTQ+. Zamiast jednak powitania z otwartymi ramionami, na pasażerów czekał zimny prysznic. Tureckie władze państwowe i lokalne wydały kategoryczny zakaz zbliżania się statku do wybrzeża.
Decyzję tę uargumentowano w sposób, który dla wielu brzmi jak ponury żart. Według oficjalnego stanowiska chodziło o ochronę standardów moralnych oraz mitycznych wartości rodzinnych. Wszystko dlatego, że na pokładzie wycieczkowca podróżowali tęczowi turyści. Tureccy decydenci uznali, że jest to grupa znana z zachowań całkowicie niezgodnych z tkanką społeczną ich państwa.
Nie jest tajemnicą, że retoryka partii rządzącej prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana wobec mniejszości uległa bardzo silnemu zaostrzeniu w ciągu ostatniej dekady. Lokalna administracja prowincji Aydın, do której należy port w Kusadasi, wydała w tej sprawie niezwykle stanowczy komunikat. Zamknięto sprawę bez miejsca na jakiekolwiek negocjacje.
Nie ma absolutnie żadnej możliwości, aby wspomniana grupa odwiedziła prowincję w celu zorganizowania imprezy tego rodzaju
atlantisevents.com
CZYTAJ TAKŻE: Krzysztof Bosak wyznał bez ogródek, gdzie odesłałby dzieci z tęczowych rodzin. Internauci bez litości: "Ideologiczna obsesja"
Nalot policji w Stambule w poszukiwaniu nieistniejącej imprezy
Sama odmowa wstępu do portów okazała się dopiero początkiem tego dyplomatycznego absurdu. Urzędnicy i służby w Turcji byli najwyraźniej tak przerażeni perspektywą "łamania norm obyczajowych", że przystąpili do kuriozalnych działań operacyjnych. Jak się okazało, stambulska policja przeprowadziła niespodziewany nalot na jeden z lokalnych barów. Służby w pełnej gotowości szukały "niemoralnej" imprezy, wywołując sceny, przy których szczęka opada – bar nie miał ze statkiem nic wspólnego.
Pasażerowie Scarlet Lady nawet nie zeszli na ląd, by móc uczestniczyć w jakimkolwiek spotkaniu. Przedstawiciele firmy Atlantis Events musieli gasić wizerunkowy pożar i szybko zdementowali te doniesienia. Jasno zaprzeczyli jakimkolwiek powiązaniom swojego rejsu ze stambulskim lokalem, dodając, że nie planowano tam żadnego wydarzenia. "Bohaterska" interwencja policji okazała się w tym przypadku walką z wiatrakami i ściganiem cieni.
atlantisevents.com
Zmiana trasy rejsu i historyczny precedens dla Atlantis Events
Gdy stało się jasne, że tureckie wrota zatrzasnęły się z hukiem, organizator musiał błyskawicznie szukać wyjścia awaryjnego. Firma Atlantis Events podjęła jedyną słuszną decyzję i diametralnie zmieniła trasę rejsu. Luksusowy statek zamiast do Turcji, został przekierowany do znacznie bardziej gościnnego Egiptu oraz na zalaną słońcem grecką Kretę, gdzie turyści mogli bezpiecznie wydawać swoje pieniądze.
Cała sytuacja odbiła się jednak szerokim echem w branży turystycznej. Rich Campbell, prezes Atlantis Events, nie ukrywał swojego zdumienia i rozgoryczenia całą sprawą. W swoich wypowiedziach mocno zaakcentował, z jakim bezpodstawnym absurdem spotkała się jego firma.
To pierwszy przypadek w historii firmy, gdy odmówiono zawinięcia statku do portu ze względu na charakter grupy pasażerów
Słowa szefa Atlantis Events dobitnie pokazują, że turecki rząd posunął się do kroków, jakich turystyka komercyjna dawno nie widziała. Wprost potwierdził on, że decydowała o tym sama tożsamość wczasowiczów, a nie realne kwestie bezpieczeństwa czy logistyki. To był jedyny powód wygnania gigantycznego wycieczkowca z tureckich wód terytorialnych.
Firma została wyraźnie poinformowana, że nie możemy tu zacumować ze względu na to, kim jesteśmy