Jarosław Kaczyński, choć dziś kojarzony jest z powagą i doktoratem Uniwersytetu Warszawskiego, w młodości był o krok od edukacyjnej katastrofy. Lider PiS wyznał bez owijania w bawełnę, że zawalił 10. klasę, a jego matura do dziś budzi u niego samego spore wątpliwości.
Wykształcenie Jarosława Kaczyńskiego. Trudne początki w szkole średniej
Prezes PiS w swoich publikacjach autobiograficznych postanowił szczerze rozliczyć się z błędami młodości. Jarosław Kaczyński, polityk, który przez lata kreował system edukacji w Polsce, sam miał ogromne problemy z nauką w szkole średniej. Wystarczy spojrzeć na archiwalne zdjęcia z tamtego okresu — zawadiacki uśmiech młodego ucznia zdradza, że nauka nie zawsze była u niego na pierwszym miejscu. Brak postępów w edukacji doprowadził ostatecznie do bardzo drastycznych kroków.
Edukacyjny dramat rozegrał się w XLI Liceum Ogólnokształcącym im. Joachima Lelewela. To tam zapadła decyzja, że nastoletni uczeń nie otrzyma promocji do następnej klasy. Młody Jarosław faktycznie oblał przedostatni rok nauki. Taki rozwój wydarzeń mógł definitywnie przekreślić jego późniejszą karierę naukową i polityczną, jednak przed katastrofą uratowała go interwencja z zewnątrz.
Rada pedagogiczna głosowała za oblaniem mnie. A mimo to Kuberski spowodował, że klasy nie powtarzałem. Chyba zorientował się, że trzymanie mnie dłużej w tej szkole nie ma sensu. Tyle że wysłano mnie do kolejnej szkoły: Mikołaja Kopernika na Woli, gdzie zdałem egzaminy
— zdradził Jarosław Kaczyński w książce "Alfabet braci Kaczyńskich".
jaroslawkaczynski.info; AKPA
CZYTAJ TAKŻE: "A mogli zostać aktorami". Marek Kondrat wspomina dzieciństwo z Kaczyńskimi i ich "wojny" w hotelowym pokoju
Jak Jarosław Kaczyński zdał maturę po oblaniu licealnej klasy
Lider PiS uniknął kompromitującego powtarzania roku tylko dzięki działaniom nauczyciela o nazwisku Kuberski. Nastolatek został błyskawicznie przeniesiony do stołecznego Kopernika. Zmiana otoczenia najwyraźniej podziałała mobilizująco na kłopotliwego ucznia. To właśnie w murach tej nowej placówki ostatecznie dobrnął do końca szkoły średniej.
Sposób załatwienia tej sprawy po latach wywołuje uśmiech u samego prezesa. Szkolna biurokracja najwyraźniej nie nadążyła za transferem młodego polityka, a on sam dziś z rozbrajającą szczerością przyznaje, że jego świadectwo dojrzałości mogło powstać w trybie, który trudno nazwać regulaminowym.
Zdarzyło mi się nie zdać z 10. do 11. klasy i mimo to wylądowałem w ostatniej klasie, a następnie — po odkręceniu tego — znalazłem się w liceum na Woli. Zdaje się więc, że prawdopodobnie nielegalnie skończyłem 11. klasę i zdałem maturę, a potem poszedłem na studia
— wyznał Jarosław Kaczyński we wspomnieniach z młodości.
jaroslawkaczynski.info
CZYTAJ TAKŻE: Jarosław Kaczyński bez żenady zaczął to robić przed kamerami. Prezes CHRUMKA! To trzeba zobaczyć [wideo]
Studia prawnicze i doktorat Jarosława Kaczyńskiego na UW
Polityk ostatecznie poszedł na studia wyższe i z powodzeniem uzyskał stopień doktora nauk prawnych. Zaszczytny tytuł zdobył na prestiżowym Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Posiadanie tak wysokich kwalifikacji akademickich ostro kontrastuje z licealną kartoteką. Co ciekawe, jego praca doktorska pt. "Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą" liczyła aż 265 stron, co ostatecznie zamknęło usta krytykom kwestionującym jego zapał do nauki.
Wszystko przez specyficzne przepisy obowiązujące kilkadziesiąt lat temu w systemie szkolnictwa wyższego. Zawiłości prawne pozwoliły politykowi z dużym dystansem spojrzeć na formalne braki ze szkolnych lat. Dawna formuła przyznawania stopnia naukowego okazała się dla niego wyjątkowo łaskawa. Dziś lider obozu konserwatywnego potrafi otwarcie kpić ze swojego edukacyjnego dorobku.
Tylko doktorat mam już chyba całkowicie legalny, ze względu na jego dawną konstrukcję prawną. Bo w zasadzie nie trzeba mieć dyplomu, żeby robić doktorat. On jest niezależny od wykształcenia. Mogę się bronić doktoratem, a poza tym mam prawdopodobnie legalnie skończone dziewięć klas
— napisał z żartobliwym przekąsem Jarosław Kaczyński w swojej publikacji "Polska naszych marzeń".