Justyna Steczkowska wprawiła opinię publiczną w osłupienie swoimi niecodziennymi wyznaniami na temat natury. 54-letnia wokalistka zdradziła, co kryje się w zaciszu jej pięknego domu pod Warszawą. Jak wyjawiła gwiazda, pod drzewami posadzonymi na cześć jej trójki dzieci – Leona, Stanisława i Heleny – spoczywają ich własne łożyska. Podczas gdy jedni widzą w tym magię, inni piszą wprost o "zachowaniu psychopatów".
Drzewa na łożyskach dzieci w ogrodzie Justyny Steczkowskiej
54-letnia Justyna Steczkowska od zawsze słynęła z nietuzinkowego i niezwykle wrażliwego podejścia do życia. Jej najnowsze opowieści o pielęgnowaniu przydomowej roślinności przenoszą tę relację na zupełnie nowy, mistyczny poziom. Polska wokalistka mieszka w malowniczej posiadłości pod Warszawą, otoczonej ogrodem, lasem i stawem. W rozmowie wyznała, że każda roślina ma tam dla niej ogromne znaczenie. Największą uwagę zwracają jednak trzy wyjątkowe okazy, zadedykowane jej trójce pociech.
Gwiazda postanowiła wykorzystać bardzo intymny dar natury. Zrobiła to, aby na zawsze uczcić narodziny swoich synów oraz córki. Wokół tematu błyskawicznie wybuchło spore poruszenie w mediach i opinii publicznej. Szczegóły swojego mistycznego rytuału z sadzonkami piosenkarka opisała bez owijania w bawełnę podczas niedawnego wywiadu.
Pod każdym z drzew jest łożysko. Każde nasze dziecko ma swoje drzewo, które jest zasadzone na jego łożysku na jego cześć. Uważam, że to są ich drzewa
— powiedziała gwiazda w rozmowie z Małgorzatą Ohme.
Krytyczne komentarze internautów o Justynie Steczkowskiej
Wielu obserwatorów Justyny Steczkowskiej z niesmakiem zareagowało na rewelacje o zakopywaniu pozostałości po porodzie pod domem. Część internautów stwierdziła, że artystka coraz bardziej odpływa w ezoterykę. Pojawiły się nawet złośliwe porównania do innej znanej gwiazdy polskiej sceny. Komentujący sugerowali, że Steczkowska zaczyna przypominać swoimi najnowszymi teoriami Edytę Górniak.
Internauci pod postami z wywiadem byli w swoich ocenach niezwykle brutalni. Nie szczędzili wokalistce gorzkich słów, punktując absurdalność całej sytuacji. Użytkownicy sieci pisali wprost o "zachowaniu psychopatów" i ostro dopytywali: "A można to jeszcze wyleczyć?".
Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski / Fot. AKPA
Ogrodnik Wojtek Wardecki ocenia zachowanie gwiazdy
Działania 54-letniej wokalistki, choć zszokowały fanów, z punktu widzenia przyrody mają swoje biologiczne uzasadnienie. Ogrodnik Wojtek Wardecki zauważył, że tego typu praktyki idealnie wpisują się w rosnący na świecie trend. Zjawisko to określane jest fachowym mianem ekofuneralistyki.
Zdaniem eksperta, ludzkie tkanki organiczne stają się po czasie doskonałym nawozem dla roślin. Jak zaznaczył specjalista, zakopane w ziemi łożysko to dla sadzonek prawdziwa bomba azotu, fosforu i potasu. Dzięki temu młode drzewka dedykowane Leonowi, Stanisławowi i Helenie miały zapewnione idealne warunki do mocnego startu i szybkiego wzrostu.
Na zdj.: Justyna Steczkowska, Fot. Piętka Mieszko/AKPA
Dlaczego Justyna Steczkowska przeprasza rośliny?
Steczkowska regularnie rozmawia ze swoimi roślinami, co traktuje jako nieodłączny element symbiozy z otoczeniem. Wokalistka nie kryje, że gdy gałęziom dzieje się krzywda lub są drastycznie przycinane, czuje potrzebę, by natychmiast je za to przeprosić. Rodzina artystki musi zresztą niezwykle ostrożnie operować wszelkimi sekatorami, by przypadkiem nie wywołać na podwórku niepotrzebnych dramatów.
To ryzyko jest zresztą jak najbardziej realne. Doszło nawet do sytuacji, gdy piosenkarka zalała się łzami po tym, jak jej brat bez jej wiedzy obciął jedno z ogrodowych pnączy. Matka natura dostała od gwiazdy solidne przeprosiny za ten bolesny zabieg fryzjerski, a roślina ostatecznie zrozumiała skruchę i postanowiła współpracować.
Łzy swoje wylałam, powiedziałam, że to było poza mną. Przepraszałam ją za obcięte włosy prawie na łyso, bo nie sądzę, żeby dobrze się z tym czuła. I mówię: »Proszę cię, żebyś w przyszłym roku zapomniała o tym, co się stało, żebyś znowu dała mi kwiaty i piękno«. I bujnęła, zakwitła, a ona nie kwitnie co roku
— wyznała artystka w rozmowie z Małgorzatą Ohme, wspominając niefortunne starcie pnącza z bratem.
instagram.com/justynasteczkowska
Słowiańskie agmy i mistyczna strona polskiej wokalistki
Polska piosenkarka od dłuższego czasu mocno eksponuje swoje przywiązanie do pradawnej energii. Mistyczna więź z przyrodą u artystki nie kończy się wyłącznie na granicy domowego trawnika. 54-letnia gwiazda czerpie wielką inspirację z natury również na scenie. Chętnie wplata tajemnicze wątki do swoich kompozycji i odświeżonego wizerunku.
W swoim głośnym utworze „Gaja”, specjalnie przygotowanym na Konkurs Piosenki Eurowizji 2024, artystka wykorzystała słowiańskie agmy. Te nietypowe pradawne dźwięki mają rzekomo nieść ze sobą bardzo pozytywną energię. Piosenkarka potrafi skutecznie uprosić pnącze o ponowny zakwit. Można więc przypuszczać, że te wibracje faktycznie dają jej magiczne rezultaty.