Katarzyna Bosacka postanowiła rozprawić się z największym kulinarnym błędem w okresie wakacji. Dziennikarka przyznała, że do niedawna sama psuła uwielbiany przez Polaków letni przysmak. Wszystko zmieniła jednak nieoczekiwana porada od mieszkańca Azerbejdżanu. To właśnie dzięki niej możemy zapomnieć o rozgotowanej, burej paćce na talerzach i cieszyć się jędrnym przysmakiem.
Jak prawidłowo gotować bób, by zachował kolor i smak
Katarzyna Bosacka opublikowała na swoim Instagramie nagranie, które wywołało spore poruszenie wśród miłośników sezonowych warzyw. Znana z tropienia jedzeniowych oszustw dziennikarka wzięła pod lupę nasze narodowe nawyki i zdradziła sposób zasłyszany od znajomego z Kaukazu. Okazuje się, że nasza polska skłonność do długotrwałego gotowania wszystkiego w mocno osolonej wodzie to poważna kulinarna zbrodnia - zwłaszcza wobec uwielbianego w okresie letnim bobu.
W najnowszej rolce ekspertka od zdrowego żywienia wyjaśnia, jak w prosty sposób uniknąć najczęstszych kulinarnych błędów. Kluczem do sukcesu jest odpowiednia technika oraz całkowita rezygnacja z przyprawiania wody na wczesnym etapie. Sól, masło czy oliwę dodajemy do przysmaku dopiero po jego ostatecznym ugotowaniu, dzięki czemu warzywo zachowa odpowiednią strukturę.
Całe życie źle gotowałam bób. Ostatnio pewien pan z Azerbejdżanu powiedział mi tak: bób należy przepłukać na sicie, zalać wrzątkiem i gotować w nieosolonej wodzie z dodatkiem kopru.
– wyjaśnia dziennikarka w swojej relacji na Instagramie.
Dzięki tej drobnej korekcie na naszych talerzach wreszcie zagości estetyczny i pyszny letni posiłek. Zamiast wyciągać z garnka bezkształtną masę, uzyskamy zachwycającą konsystencję. Nowa metoda diametralnie skraca też czas naszego stania przy kuchence.
Mniej więcej 10 minut, żeby pozostał zieloniutki w środku, a nie był rozgotowaną paćką.
– mówi Bosacka w krótkim nagraniu.
AKPA
CZYTAJ WIĘCEJ: Katarzyna Bosacka szczera do bólu o rozstaniu. "Dostałam od losu mocno w pysk". Dziś wyznaje prawdę o psychiatrze i lekach
Sposób na bób bez wzdęć i zasady przechowywania
Katarzyna Bosacka przypomina również o ciemnej stronie letniego przysmaku, jaką są uciążliwe wzdęcia. Choć bób to prawdziwa skarbnica witamin, wiele osób omija go szerokim łukiem z obawy przed nieprzyjemnymi problemami trawiennymi. Aby tego uniknąć, zaleca się zastosowanie szybkiego triku tuż przed właściwą obróbką termiczną. Surowy produkt należy zalać bardzo gorącą wodą na godzinę przed planowanym gotowaniem. Następnie musimy odlać ten płyn i gotować przysmak już w zupełnie świeżej wodzie.
Równie ważne jest to, co robimy z warzywem po powrocie ze sklepu lub targu do własnej kuchni. Polacy notorycznie kupują i trzymają bób w szczelnych foliowych woreczkach, co stanowi ogromny błąd, niszczący smak jeszcze przed włączeniem palnika. Brak wentylacji i wilgoć panująca w zaparzonej folii sprzyjają szybkiemu psuciu się. Szybko pojawia się pleśń, a ziarna tracą jędrność. Zamiast tego warto zastosować metodę PT, czyli użyć tradycyjnej papierowej torebki. Polega ona na przełożeniu osuszonego bobu do papierowej torby i przechowywaniu go w dolnej szufladzie lodówki. W ten sposób ziarna pozostaną świeże przez 3-4 dni.
Wartości odżywcze letniego przysmaku i upodobania Polaków
Bosacka podkreśla, że właściwe przygotowanie tego letniego hitu pozwala zachować jego imponujące właściwości zdrowotne. To świetna wiadomość dla osób dbających o formę. Ugotowany bób w 100 gramach dostarcza jedynie około 88 kcal, więc świetnie sprawdzi się na diecie. Dodatkowo zawiera aż 7-8 gramów roślinnego białka, sporą porcję bardzo cennego błonnika oraz kwas foliowy. Warto jednak pamiętać, że bób nie jest dla każdego – osoby z dną moczanową, fawizmem lub przyjmujące leki IMAO powinny go unikać.
Mimo jasnych zaleceń, w internecie natychmiast wybuchła gorąca dyskusja wokół tematu ziaren. Część komentujących z entuzjazmem przyjęła nową metodę z Azerbejdżanu, planując natychmiastowe kuchenne rewolucje. Niektórzy fani pozostają jednak absolutnie wierni swoim dawnym, ugruntowanym przez pokolenia przyzwyczajeniom. Bronią oni polskiej tradycji kulinarnej jak niepodległości.
Gotuję w wodzie z solą i jemy potem z michy czasami obierając a czasami nie. Żadnego smażenia, masełka, oliwy itp. Nie marnować smaku bobu!
— napisał użytkownik w komentarzu pod nagraniem Katarzyny Bosackiej na Instagramie.
Wygląda na to, że coroczna kulinarna bitwa o to bardzo popularne warzywo jeszcze przez jakiś czas potrwa na naszych stołach. Warto jednak choć raz wyłamać się ze schematu i samodzielnie sprawdzić, czy chrupiący bób z koperkiem skradnie nasze podniebienie. Wasze żołądki na pewno poczują różnicę.