Maja Chwalińska we wtorek, 9 czerwca, pojawiła się w Ministerstwie Sportu i Turystyki na zaproszenie Jakuba Rutnickiego. Jej imponujące osiągnięcia doceniono w najwyższym stopniu – otrzymała stypendium w wysokości 9600 złotych brutto miesięcznie na najbliższy rok. Wizyta w resorcie nastąpiła tuż po ogłoszeniu najnowszego rankingu WTA. 24-letnia tenisistka awansowała w nim ze 114. na 21. pozycję.
Stypendium i miliony na koncie Mai Chwalińskiej
Maja Chwalińska opuściła we wtorek siedzibę ministerstwa z zasłużonym wsparciem finansowym. Decyzją polityka, przez najbliższe 12 miesięcy na konto wicemistrzyni będzie wpływać 9600 zł brutto z tytułu stypendium sportowego. To najwyższy możliwy wymiar tego świadczenia. Ma on zagwarantować zawodniczce spokój przed kolejnymi wyzwaniami. Warto jednak przypomnieć, że te pieniądze to zaledwie skromny dodatek do prawdziwej fortuny, bowiem za swój sukces na kortach Roland Garros zgarnęła aż 1,4 mln euro, czyli około 6 milionów złotych. O oficjalnym spotkaniu tenisistki natychmiast poinformowano w mediach społecznościowych.
Wicemistrzyni wielkoszlemowego turnieju Roland Garros 2026 gościła dziś w Ministerstwie Sportu i Turystyki. To był moment, by pogratulować świetnego wyniku osiągniętego na paryskich kortach i porozmawiać o dalszych planach i wyzwaniach sportowych.
Taką informację przekazał resort w komunikacie.
Niespodziewany prezent dla polskiej tenisistki od ministra
Podczas spotkania z Jakubem Rutnickim na 24-letnią Chwalińską czekał również znacznie bardziej osobisty i nietypowy podarunek. Polityk wręczył jej spory zestaw krzyżówek. Podczas gdy inne gwiazdy liczą na diamenty, nasza tenisistka cieszy się z haseł na trzy litery. Ten z pozoru błahy upominek okazał się absolutnym hitem i strzałem w dziesiątkę. Sama sportsmenka wielokrotnie powtarzała, że to właśnie łamigłówki pozwalają jej zachować zimną krew, co było szczególnie ważne po rozegraniu aż 10 spotkań na paryskich kortach.
Lubię robić krzyżówki, wyciszyć się w ten sposób. Lubię pobyć trochę sama, posłuchać muzyki.
Maja Chwalińska przyznała w rozmowie z dziennikarzami.
instagram.com/ministerstwo_sportuiturystyki
Historyczny finał Roland Garros i wzruszający powrót do Polski
Wszystkie te wtorkowe zaszczyty to oczywiście zasługa tego, co Maja Chwalińska osiągnęła zaledwie kilka dni wcześniej. W sobotę, 6 czerwca, tenisistka dokonała rzeczy historycznej. Została pierwszą w dziejach zawodniczką z kwalifikacji, która dotarła do samego finału wielkoszlemowego Roland Garros. W ostatecznym, paryskim starciu musiała uznać wyższość Rosjanki, Mirry Andriejewej, ulegając 3:6, 2:6. Mimo porażki Polka skradła serca milionów fanów.
Ogromna popularność dała o sobie znać niemal natychmiast po powrocie. Zawodniczka przyleciała do ojczyzny w poniedziałek, 8 czerwca. Kibice zgotowali jej wtedy powitanie, którego nigdy nie zapomni.
Szczerze mówiąc, jeszcze jak byłam w Paryżu, to, oczywiście, czułam, że moje życie się może zmienić. Ale chyba nie byłam świadoma tego, jak bardzo i jak wiele osób mi kibicowało. [...] Dzisiaj na lotnisku był duży szok. Nie będę ukrywać. Myślę, że jeszcze do końca tak do mnie to nie dociera, bo jednak za dużo się wydarzyło w bardzo krótkim czasie.
— wyznała wzruszona gwiazda.