Krzysztof Bosak wywołał prawdziwą burzę po swoim wystąpieniu na antenie RMF FM. Na początku czerwca w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim marszałek Sejmu bez wahania wskazał, co jego zdaniem powinno stać się z dzieckiem wychowywanym w parze jednopłciowej w przypadku śmierci biologicznego rodzica. Propozycja oddania go do rodziny zastępczej zamiast pozostawienia pod opieką drugiego partnera natychmiast rozpaliła skrajne emocje.
Krzysztof Bosak w RMF FM o dzieciach z tęczowych rodzin
Współprzewodniczący Konfederacji Krzysztof Bosak gościł w rozgłośni na początku czerwca 2026 roku. Podczas wywiadu prowadzonego przez Tomasza Terlikowskiego polityk oświadczył, co powinno się wydarzyć w sytuacji śmierci biologicznego rodzica wychowującego dziecko w parze jednopłciowej. Dziecko powinno trafić do rodziny zastępczej, a nie pod opiekę partnera zmarłej osoby. Zamiast szukać kompromisów, Krzysztof Bosak twardo przedstawił swoją wizję prawa rodzinnego.
Zapytany wprost o los najmłodszych po tragicznej stracie biologicznego opiekuna żyjącego w związku jednopłciowym, przedstawił swoje stanowisko bez cienia wahania.
Moim zdaniem tak. Uważam, że wychowanie dziecka przez pary osób tej samej płci jest złem dla tego dziecka: złem rozwojowym, złem wychowawczym i złem moralnym.
Tomasz Terlikowski, który przez lata kojarzony był z ortodoksyjnie konserwatywnym podejściem, po wywiadzie musiał zmierzyć się z falą hejtu ze strony dawnych sprzymierzeńców. Publicysta przyznał z przekąsem, że po raz pierwszy w życiu został okrzyknięty "adwokatem rewolucji LGBTQ+":
Ubawiłem się setnie. "Tęczowym Tomkiem" (a to jedno z łagodniejszych określeń) jeszcze nie byłem.
instagram.com/karina_bosak
CZYTAJ WIĘCEJ: Studia skończysz szybciej, żeby zdążyć urodzić? Partia Bosaka ma pomysł na edukację specjalnie dla kobiet. "To czyste średniowiecze!"
Burza w mediach społecznościowych po słowach Krzysztofa Bosaka o dzieciach
Słowa marszałka Sejmu błyskawicznie poniosły się po sieci, działając na komentujących jak przysłowiowa płachta na byka. W internecie rozpętała się potężna dyskusja, w której trudno o chłodną kalkulację. Ironią losu jest to, jak łatwo gabinetowe dywagacje o systemie prawnym potrafią w ułamku sekundy przerodzić się w bezwzględną polityczną bitwę. Tymczasem w centrum całego zamieszania wciąż pozostaje przecież mały, bezbronny człowiek.
Adrian Zandberg zareagował niemal natychmiast po czerwcowym wystąpieniu. We wpisie w serwisie X (dawniej Twitter) ostro ocenił koncepcję przedstawioną przez przedstawiciela Konfederacji.
Konfederacja odbierze dziecko komuś, kto je wychował i wsadzi do sierocińca, bo "niespokrewnione osoby samotne ne powinny adoptować dzieci". Tak, drodzy państwo, wygląda ideologiczna obsesja.
Równie zdecydowany komentarz po głośnym wywiadzie opublikowała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Nie gryzła się w język, wyrażając swoje zdanie na temat forsowanej wizji rozdzielania rodzin w imię odgórnie narzuconych zasad.
Dziecko traci biologicznego rodzica, przez lata jest wychowywane przez drugą osobę i co? Wyrwijmy je ze stabilnego domu, oddajmy instytucjom i obcym ludziom. Nie trawię cynizmu, który w imię abstrakcyjnej wizji społeczeństwa jest gotowy skrzywdzić dziecko.
Do tablicy wywołana poczuła się również sędzia Olimpia Barańska-Małuszek. Członkini stowarzyszenia Iustitia szybko sprowadziła marszałka na ziemię, wykazując lukę w jego logicznej konstrukcji. Wskazała, że polskie prawo już teraz pozwala sądowi ustanowić partnera rodziną zastępczą, co gwarantuje dziecku stabilizację i... pieniądze od państwa.
instagram.com/karina_bosak_/
Nowy projekt ustawy Konfederacji
Radiowy wywiad okazał się jedynie preludium do szerszej ofensywy ugrupowania. Partia przeszła do konkretów w dalszej części czerwca, już po fali internetowego wzburzenia wywołanej słowami w RMF FM. Za pośrednictwem oświadczeń oraz wpisów na partyjnych profilach ogłoszono kolejny krok polityczny, wyciągając spór daleko poza ramy zwykłej debaty publicystycznej.
Konfederacja przygotowała projekt nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Założenia przygotowanego dokumentu uderzają prosto w dotychczas funkcjonujące luki i w pełni oddają wcześniejsze słowa współlidera partii. Przepisy celują w uregulowanie zasad przysposobienia, proponując restrykcyjny zakaz adopcji wspólnej.
Nowelizacja zakłada również kategoryczny zakaz adopcji dziecka partnera przez osoby w związkach jednopłciowych. Dotyczy to zarówno relacji formalnych, jak i zupełnie nieformalnych. Uderza to bezpośrednio we wszystkie osoby żyjące we wspólnym pożyciu z osobą tej samej płci.