Bezwładny poseł PiS wyniesiony z samolotu przez służby. Świadek przerywa milczenie: "Nie było kontaktu"

Bezwładny poseł PiS wyniesiony z samolotu przez służby. Świadek przerywa milczenie: "Nie było kontaktu"

Bezwładny poseł PiS wyniesiony z samolotu przez służby. Świadek przerywa milczenie: "Nie było kontaktu"

canva.com; facebook.com/poselmarcinporzucek

Marcin Porzucek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, po czwartkowym lądowaniu w Warszawie 28 maja 2026 roku nie zdołał o własnych siłach opuścić pokładu samolotu. Interweniowały służby, w tym Straż Graniczna oraz ratownicy medyczni, a polityk musiał zostać wyniesiony z maszyny. Zaledwie kilkanaście godzin później ten sam parlamentarzysta z uśmiechem na ustach głosował już w sejmowych ławach nad losem partyjnych kolegów.

Reklama

Interwencja Straży Granicznej na Lotnisku Chopina wobec Marcina Porzucka

Do tego nietypowego zdarzenia doszło w czwartek przed godziną 18:00. Marcin Porzucek, poseł Prawa i Sprawiedliwości wracał do stolicy na pokładzie samolotu Embraer 175 (lot nr 3808), który wystartował z Rzeszowa. Po wylądowaniu maszyny na warszawskim Lotnisku Chopina, polityk nie był w stanie samodzielnie wyjść z pokładu. Wokół 42-letniego posła PiS zrobiło się ogromne zamieszanie, a do akcji musiały wkroczyć odpowiednie służby.

W wyniesieniu bezwładnego pasażera z samolotu uczestniczyli ratownicy medyczni oraz funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy na pokładzie pilnowali obywatela Gruzji szykowanego do deportacji. Zamiast zajmować się tylko cudzoziemcem, musieli pomagać w transporcie nieprzytomnego parlamentarzysty. Relacje współpasażerów nie pozostawiają złudzeń co do tego, w jakim stanie znajdował się znany polityk. Świadkowie zdarzenia relacjonowali jasno: mężczyzna był w stanie silnego upojenia alkoholowego, a załoga przez dłuższy czas nie potrafiła wybudzić go z letargu.

Z posłem nie było żadnego kontaktu, spał wyjątkowo głęboko. Pomimo wielu starań, załoga nie mogła go dobudzić. Ostatecznie, gdy wszyscy pozostali podróżni już wysiedli, wezwano pomoc i mężczyznę dosłownie wyniesiono z samolotu.

Powyższą relację przekazał redakcji Fakt świadek zdarzenia i jednocześnie pasażer feralnego lotu. Z uwagi na stan podróżnego, Marcin Porzucek nie został na miejscu poddany standardowemu badaniu alkomatem. Poinformowano jedynie, że pobrano mu krew do dokładnych badań medycznych.

Marcin porzucek PiS facebook.com/poselmarcinporzucek

CZYTAJ TAKŻE: Szczere i dramatyczne wyznanie Borysa Szyca o początkach alkoholizmu. Aktor nadal "płaci za to cenę"

Marcin Porzucek tłumaczy się z incydentu problemami z biodrem

Zaledwie kilkanaście godzin po tym dramatycznie wyglądającym incydencie nastąpiło jednak prawdziwe, niemalże cudowne ozdrowienie. Następnego dnia rano, w piątek, Marcin Porzucek stawił się na porannym posiedzeniu Sejmu RP w świetnej formie. Poseł wziął aktywny udział w głosowaniach, w tym między innymi w głośnej sprawie uchylenia immunitetu Zbigniewowi Ziobrze. Oczywiście lotniskowe zamieszanie wymagało pilnego wyjaśnienia ze strony samego zainteresowanego.

Parlamentarzysta przedstawił mediom wymówkę, która z pewnością na stałe zapisze się w kronikach polskiego kabaretu politycznego. Jak się okazało, twardy sen i konieczność interwencji ratowników medycznych wcale nie miały związku z napojami wyskokowymi. Usprawiedliwienie, jakie usłyszeli dziennikarze, okazało się zgoła inne.

Czekam na rezonans magnetyczny i czasami mam po prostu trudności z chodzeniem. Zresztą każdy, kto obserwuje mnie od wielu tygodni, widzi, że jest taki problem.

Tak tłumaczył incydent poseł Marcin Porzucek w swojej piątkowej wypowiedzi dla dziennika Fakt. Trzeba przyznać z lekką ironią, że współczesna medycyna rzadko opisuje przypadki problemów z biodrem, które objawiają się tak potężnym letargiem, że pasażera trzeba wynosić na noszach w asyście służb mundurowych. Inni pasażerowie mogą tylko pozazdrościć posłowi tak odprężającego wpływu kontuzji na cały organizm.

sędzia z młotkiem sędziowski; jacek kurski canva.com; facebook.com/jacek-kurski

CZYTAJ TAKŻE: Syn Jacka Kurskiego przed sądem. Jest oskarżony o skrzywdzenie dziewięciolatki, obrońca przerywa milczenie

Stanowisko rzecznika dyscyplinarnego PiS Karola Karski

Temat czwartkowego powrotu z Rzeszowa błyskawicznie rozszedł się po sejmowych korytarzach, wymuszając reakcję władz partii. Sprawę skomentował partyjny rzecznik dyscypliny PiS, Karol Karski. Zgodnie z jego słowami, sytuacja, w której parlamentarzysta zostaje z asystą służb wyniesiony z Embraera, nie oznacza jeszcze automatycznych konsekwencji dyscyplinarnych.

Jako rzecznik dyscyplinarny nie mogę podejmować spraw z własnej inicjatywy. Statut partii stanowi, że musi do mnie wpłynąć wniosek właściwego zarządu okręgowego partii lub wniosek z prezydium klubu parlamentarnego. I wtedy taki materiał do mnie trafia a ja na tej podstawie mogę zająć się sprawą oraz zająć stanowisko.

Tymi słowami rzecznik dyscyplinarny PiS Karol Karski wyjaśnił w piątek procedury, które na ten moment opóźniają partyjne śledztwo. Pozostaje nam zatem cierpliwie czekać na to, czy klubowi koledzy uznają "dolegliwości ortopedyczne" za argument wystarczający do wyciągnięcia stanowczych konsekwencji wobec polityka. Do tego czasu może on nadal spokojnie latać na kolejne obrady.

Przyszła w ponętnej "sukni ślubnej" na komunię córki. Eliza Trybała tłumaczy się z kusej miniówki
Źródło: instagram.com/elizka_trybala
Reklama
Reklama