Nagły dramat za kulisami w Sopocie! Michał Szpak zniknął przed występem, produkcja przerywa milczenie

Nagły dramat za kulisami w Sopocie! Michał Szpak zniknął przed występem, produkcja przerywa milczenie

Nagły dramat za kulisami w Sopocie! Michał Szpak zniknął przed występem, produkcja przerywa milczenie

AKPA

Michał Szpak miał być największą sensacją drugiego dnia Polsat Hit Festiwal, jednak zamiast na scenie, wylądował pod opieką lekarzy. Telewizja Polsat w oficjalnym komunikacie potwierdziła, że artysta odwołał występ w Operze Leśnej w ostatniej chwili. Nagłe problemy zdrowotne gwiazdora wywołały gigantyczne zamieszanie za kulisami i zmusiły produkcję do desperackich roszad w scenariuszu.

Reklama

Michał Szpak nie wystąpił w Sopocie z powodów zdrowotnych

Michał Szpak odwołał swój długo zapowiadany występ w specjalnym bloku muzycznym zatytułowanym „Zostawili nam piosenki”. Sobotnie wydarzenie, odbywające się w ramach drugiego dnia Polsat Hit Festiwal, zostało podzielone na dwa główne koncerty. Pierwszym z nich był trwający blisko trzy godziny występ pod hasłem „Gdzie się podziały tamte prywatki”, a zaraz po nim zaplanowano wzruszający hołd poświęcony zmarłym artystom polskiej estrady.

Zniknięcie Michała Szpaka było tym bardziej odczuwalne, że festiwal pękał w szwach od jubileuszy — świętowano m.in. 35-lecie grupy Wilki oraz 25-lecie hitu „Powiedz” zespołu Ich Troje.

To właśnie w tej drugiej, bardzo nostalgicznej części wieczoru publiczność oczekiwała na pojawienie się wokalisty. Zamiast tego do mediów trafił oficjalny komunikat, w którym potwierdzono, że zaplanowany występ nie dojdzie do skutku ze względu na problemy zdrowotne piosenkarza. Powaga sytuacji wymagała od organizatorów błyskawicznej reakcji, jednak z szacunku dla samego artysty nie podano do publicznej wiadomości żadnych dodatkowych informacji o stanie jego zdrowia.

MIchał Szpak w The Voice of Poland w pasiastym komplecie Na zdj.: Michał Szpak, Fot. Gałązka/AKPA

Chaos na zapleczu Opery Leśnej. Organizatorzy nabrali wody w usta

Tak niespodziewana nieobecność jednej z czołowych gwiazd w dniu samego festiwalu doprowadziła do sporego zamieszania organizacyjnego. Zmiana scenariusza nastąpiła w niezwykle szybkim tempie, przez co część ekipy realizacyjnej oraz współpracowników dowiedziała się o całej sytuacji niemal w ostatniej chwili. O niecodziennej, nerwowej atmosferze panującej na zapleczu Opery Leśnej opowiedziała osoba z bliskiego otoczenia produkcji.

Jak ustalił serwis Kozaczek, brak wyraźnych komunikatów na zapleczu festiwalu potęgował dezorientację wśród załogi. W opublikowanej relacji informatora pojawia się opis gorączkowych chwil oraz reakcji członków ekipy na nagłe przetasowania.

Produkcja nagle otrzymała listę artystów bez Michała Szpaka. On miał zaśpiewać w drugiej części koncertu 'Zostawili nam piosenki'. Miał być wisienką na torcie sopockiego festiwalu. Organizatorzy nabrali wody w usta i nikt nie chce niczego komentować. Nikt nic nikomu nie wytłumaczył i to jest właśnie w tym wszystkim najbardziej dziwne… Niektórzy nawet się śmieją za kulisami, że to z powodu faktu, że w Sopocie są mewy, a nie szpaki

Michał Szpak w gorsecie AKPA

Julia Wieniawa zastąpiła Michała Szpaka na sopockiej scenie

W obliczu nagłej luki w harmonogramie zapadły natychmiastowe decyzje o podziale repertuaru. Ostatecznie to Julia Wieniawa przejęła utwór planowany początkowo dla nieobecnego wokalisty. Nowe zadanie wymagało od artystki dużego profesjonalizmu i błyskawicznego przygotowania się do występu.

Wygląda na to, że Julia Wieniawa powoli staje się etatową ratowniczką polskiego show-biznesu — jeśli gdzieś zwalnia się miejsce, ona już tam jest, gotowa do występu w pełnym rynsztunku. Dzięki tym roszadom publiczność zgromadzona w Operze Leśnej usłyszała w wykonaniu artystki łącznie trzy piosenki, a nie dwie, jak pierwotnie zakładano. W trakcie drugiego dnia festiwalu zaśpiewała ona słynny utwór „Gdzie ci mężczyźni” z repertuaru Danuty Rinn oraz znaną kompozycję „Bo we mnie jest seks”, którą w przeszłości wykonywała Kalina Jędrusik.

Mimo początkowego chaosu, sopocki wieczór zakończył się wyjątkowo przejmującym akcentem. Wszyscy artyści biorący udział w festiwalu zgromadzili się wspólnie na scenie, aby zjednoczyć głosy w utworze „Tolerancja”. Zespołowe wykonanie piosenki było pięknym hołdem oddanym Stanisławowi Soyce, wybitnemu muzykowi, który zmarł niespodziewanie w sierpniu 2025 roku.

Michał Szpak na zdjęciu z tatą, który niegdyś nie mógł znieść jego wyglądu. Sam ma niesforną, długą brodę i spory brzuszek
Źródło: instagram.com/michal_szpakofficial
Reklama
Reklama