Minęło dokładnie osiem lat, odkąd spotkali się po raz pierwszy i wzięli ślub w telewizyjnym eksperymencie. Dziś Anita i Adrian mierzą się z glejakiem IV stopnia, na którego choruje uczestnik programu. W dniu ich rocznicy nadeszły najnowsze wyniki rezonansu magnetycznego.
Anita i Adrian ze "ŚOPW" świętują 8. rocznicę. "Najbardziej szalona decyzja"
Program "Ślub od pierwszego wejrzenia" połączył ich osiem lat temu. Z tej okazji Anita Szydłowska-Szymaniak i Adrian Szymaniak opublikowali w sieci wpis z fragmentami ich pierwszego spotkania przed kamerami.
Oni właśnie podejmują najbardziej szaloną decyzję w życiu i biorą prawdziwy ślub z całkowicie obcą osobą!
Warto zaznaczyć, że ich relacja jest dziś dojrzała i w pełni niezależna od telewizyjnego formatu. Para zdecydowała się na drugi ślub, tym razem zawarty z własnego wyboru. Uroczystość odbyła się w grudniu 2025 roku, bez obecności reporterów, w małej kaplicy w Szczecinie, a wesele zorganizowano w dworku nad Jeziorem Szmaragdowym. Jak przypomniała Anita, 12 lutego 2026 roku małżonkowie świętowali dwa miesiące od tego wydarzenia. Przez osiem lat wspólnego życia doczekali się dwójki dzieci: Jerzego i Bianki. Sielankę przerwała jednak diagnoza medyczna, o której żona wspomniała w rocznicowym podsumowaniu.
Nie wiedzą, że za 8 lat będą mieli razem dwójkę dzieci, pieska, chomika, będą bardzo szczęśliwi, ale też będą mierzyć się z największym wyzwaniem i chorobą nowotworową, która zbliży ich jeszcze bardziej...
Instagram.com/anitaczylija
Stan zdrowia Adriana Szymaniaka. Wyniki rezonansu i skutki chemii
W dniu jubileuszu spłynęły do nich długo wyczekiwane wyniki rezonansu. Od połowy 2025 roku mąż Anity walczy z diagnozą, którą jest glejak IV stopnia, czyli agresywny nowotwór mózgu. Na szczęście najnowsze informacje ze szpitala okazały się pomyślne.
Dziś nasza rocznica i nie ma nic lepszego niż wieści z rezonansu, że wszystko ze zdrowiem jest stabilnie! Badania wyszły dobrze!
Stabilne wyniki to powód do radości, ale nie oznaczają końca trudnego leczenia. Od stycznia 2026 roku Adrian Szymaniak stosuje nowoczesną terapię. Wykorzystuje w niej aparat TTF, znany jako TT Fields Optune, który zakłóca podział komórek nowotworowych. Dodatkowo mężczyzna przyjmuje leki onkologiczne, które wywołują silne skutki uboczne. O konkretnych objawach i trudach terapii opowiedziała niedawno jego żona.
Dużo osób pewnie zastanawia się, co u nas słychać i skąd ta cisza. Nie ma co ściemniać, że jest w porządku, bo niestety kolejna, zwiększona dawka chemii dała się Adrianowi mocno we znaki. Jest osłabiony, dużo śpi, nie ma apetytu i nawet sił rozmawiać. Wyniki krwi są dobre, to naturalna reakcja organizmu i musi się zregenerować, więc dbamy o niego najmocniej, jak się da!
instagram.com/adrian_szz
Co dalej z leczeniem? Kluczowe daty i milimetrowa zmiana
Na początku roku u uczestnika telewizyjnego eksperymentu wykryto nową, milimetrową zmianę w miejscu usuniętego wcześniej guza. Jak przekazał sam pacjent, aktualnie nie kwalifikuje się ona do operacji chirurgicznej. Mężczyzna znajduje się pod stałą opieką specjalistów, a proces leczenia przebiega według ścisłego harmonogramu.
Kolejne ważne kroki w diagnozie to ponowne badanie obrazowe, które zaplanowano na koniec marca 2026 roku. Następnie, w drugiej połowie kwietnia, odbędzie się konsultacja lekarska. To właśnie na podstawie tych dwóch terminów specjaliści zadecydują o dalszym postępowaniu medycznym.
W zmaganiach z chorobą małżeństwo zyskuje ogromną pomoc z zewnątrz. Internauci zaangażowali się w zbiórkę pieniędzy na terapię, wpłacając łącznie blisko 2,4 miliona złotych. Dobre wiadomości o stabilnych wynikach badań natychmiast spotkały się z odzewem obserwatorów, co najlepiej oddaje komentarz jednej z fanek:
Cały dzień czekałam na wieści o badaniach. Ufff... Wszystkiego najlepszego dla Was