To koniec wieloletniej, wyczerpującej walki o sprawiedliwość. Po latach protestów, które wstrząsnęły Polską, Sąd Okręgowy w Katowicach wydał prawomocny wyrok w sprawie śmierci 30-letniej Izabeli z Pszczyny. Trzej lekarze zostali skazani na bezwzględne kary więzienia. To symboliczny finał sprawy, której tragiczny testament — hasło "Ani jednej więcej" — na zawsze zmienił Polskę.
Sąd zaostrzył wyrok. Żaden z lekarzy nie uniknie więzienia
Sąd Okręgowy w Katowicach nie miał litości w sprawie tragicznej śmierci pani Izabeli z Pszczyny w 2021 roku. Najważniejsza zmiana dotyczy Krzysztofa P., który pełnił obowiązki ordynatora. Sąd pierwszej instancji skazał go na rok więzienia w zawieszeniu, co budziło ogromne kontrowersje. Jednak dzięki apelacji prokurator Magdaleny Filipowicz, kara została zaostrzona do roku bezwzględnego więzienia. To jasny sygnał, że odpowiedzialność za organizację pracy na oddziale ma realny wymiar.
Pozostali lekarze również usłyszeli surowe wyroki. Andrzej P., któremu zarzucono także nieumyślne spowodowanie śmierci, spędzi za kratami rok i sześć miesięcy. Z kolei Michał M. został skazany na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności. Każdy z nich otrzymał także kilkuletni zakaz wykonywania zawodu.
To nie koniec konsekwencji. Lekarze muszą solidarnie zapłacić po 10 940 zł rodzinie Izabeli oraz pokryć ogromne koszty sądowe. Dla Krzysztofa P. to ponad 26 tys. zł, a dla pozostałych po ponad 21 tys. zł. Proces, ze względu na dobro rodziny, toczył się za zamkniętymi drzwiami.
Facebook.com/aborcyjnydreamteam/Twitter.com/MJaszczolt
CZYTAJ TAKŻE: Poruszający list córeczki Izy z Pszczyny. Słowa 9-latki są dojrzałe i przejmujące...
"Lekarz nie może czekać, aż będzie za późno". Mocne słowa pełnomocniczki
Pełnomocniczka rodziny, mecenas Jolanta Budzowska, nie ma wątpliwości, że doszło do rażących zaniedbań. Jej słowa to potężny akt oskarżenia wobec bierności, która doprowadziła do tragedii.
Trzeba pamiętać, że skazani lekarze w rażący sposób sprzeniewierzyli się zasadom wykonywania zawodu lekarza. Doszło do tego w normalnych warunkach pracy, bez sytuacji nadzwyczajnej, która mogłaby ewentualnie tłumaczyć ich zachowanie.
Prawniczka podkreśla, że sprawa nie dotyczyła drobnego błędu, ale świadomego zignorowania pogarszającego się stanu pacjentki. Jak mówi, lekarze sprzeniewierzyli się "elementarnym obowiązkom lekarskim i zasadom etyki", wykazując "brak starań o uratowanie życia młodej kobiety". Jej zdaniem ten wyrok to jasny komunikat dla całego środowiska medycznego.
Jeśli lekarze przyjmują postawę bierną, nie wykazują zaangażowania ani empatii, nie podejmują decyzji o zakończeniu ciąży — jak w przypadku pani Izabeli — z obawy o własne bezpieczeństwo albo z powodu niewiedzy, to mamy do czynienia z poważnym zaniechaniem. A tam, gdzie na szali jest życie i zdrowie, konsekwencje takich zaniechań muszą być adekwatne.
Facebook.com/ogolnopolskistrajkkobie
Tragedia, która wyprowadziła Polki na ulice
Śmierć Izabeli we wrześniu 2021 roku stała się iskrą zapalną. Młoda kobieta, matka, trafiła do szpitala w 22. tygodniu ciąży po odejściu wód płodowych. Zamiast ratować jej życie, lekarze przyjęli postawę wyczekującą. Zmarła w wyniku wstrząsu septycznego, osierocając kilkuletnią córkę. Jej historia stała się symbolem, a hasło "Ani jednej więcej" krzykiem całego pokolenia kobiet walczących o swoje prawa.
Skalę zaniedbań w szpitalu w Pszczynie potwierdziła kontrola NFZ, która nałożyła na placówkę karę w wysokości blisko 650 tys. zł. To dowód na to, że dramat Izabeli nie był odosobnionym błędem, a efektem systemowych problemów.
Porażka całego systemu czy sprawiedliwość?
Choć wyrok przynosi pewną ulgę, dla rodziny ból pozostaje niewyobrażalny. Brat Izabeli, Michał Zientek, nie kryje rozgoryczenia. Jego zdaniem kary są zbyt niskie.
Gdyby oni nie byli lekarzami, tylko zwykłymi obywatelami, to dostaliby po 15, 20 lat (...). Nic mi siostry nie zwróci.
Wtóruje mu pełnomocnik, mecenas Marek Malara, który określił tę tragedię mianem "porażki całego systemu". Wyrok to dla rodziny "zakończenie pewnego etapu", a nie pełne poczucie triumfu. Mimo prawomocnego orzeczenia, batalia sądowa może jeszcze trwać. Obrońcy lekarzy, którzy od początku nie przyznawali się do winy, zapowiedzieli już wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego.