Jeszcze w sierpniu 2025 roku odbierał polski paszport, a zaledwie pół roku później dał biało-czerwonym upragnione wicemistrzostwo olimpijskie. Jednak zamiast celebrować sukces w blasku fleszy, Władimir Semirunnij wykonuje woltę, której nikt się nie spodziewał. 23-latek jasno deklaruje: ten medal nie zawiśnie na jego ścianie.
Władimir Semirunnij przerywa milczenie. "Chcę robić coś nowego"
To absolutnie historyczne chwile dla polskiego sportu. Gdy emocje po srebrnym krążku skoczka Kacpra Tomasiaka jeszcze nie opadły, Władimir Semirunnij dołożył do naszego dorobku kolejne srebro, tym razem w biegu na 10 000 metrów. Reprezentant klubu Pilica Tomaszów Mazowiecki nie zamierza jednak polerować trofeum na domowym kominku ani obnosić się z nim jak celebryta. Dla tego młodego sportowca srebrny medal olimpijski to przede wszystkim narzędzie, które ma spełnić wyższy cel, a nie tylko zbierać kurz.
Decyzja o przekazaniu najcenniejszej pamiątki w karierze zapadła błyskawicznie. Panczenista podchodzi do sprawy bez sentymentów, skupiając się na przyszłości, a nie na rozpamiętywaniu sukcesu.
Nawet nie wiem, czy będę chciał go w domu zostawić, może oddam go do jakiegoś muzeum, może będzie wisiał w moim klubie. W klubie byłoby fajnie, bardzo mnie wspierał, pomagał mi. Pomyślę o tym jeszcze. Chcę bardziej robić coś nowego niż cieszyć się tym, co już mam
Władimir Semirunij z partnerką Klaudią Bielas / Fot. instagram-compzls_pl
Medal jako przynęta? Szlachetny plan polskiego olimpijczyka
Skąd tak radykalny krok? Władimir Semirunnij ma dość pytań o medal, zanim na dobre zdążył wrócić do kraju. Zrzeczenie się medalu na rzecz placówki publicznej to dla niego wybawienie. Sportowiec z rozbrajającą szczerością przyznaje, że woli odesłać ciekawskich pod konkretny adres.
Właśnie dlatego chcę go gdzieś zostawić. Bo jak będą prosili, żebym pokazał, to będę wszystkim mówił: idźcie sobie tam, tam można go zobaczyć
Gdzie zatem trafi srebro? W grę wchodzi Muzeum Sportu w Warszawie, ale serce łyżwiarza bije mocniej dla lokalnej społeczności. To nie jest zwykłe "rozważanie opcji", ale misja. Semirunnij chce, by krążek trafił do Tomaszowa Mazowieckiego i działał na wyobraźnię dzieciaków trenujących w tamtejszym klubie. To ma być dowód, że chłopak z sąsiedztwa może wejść na szczyt.
Chciałbym go gdzieś przekazać i to się nie zmieniło, ale jeszcze nie wiem gdzie. Może muzeum sportu w Warszawie? Z drugiej strony fajnie byłoby zostawić go w Tomaszowie Mazowieckim, żeby młodzi, którzy tam trenują, widzieli, że wszystko jest możliwe, że chłopak z Tomaszowa mógł to zrobić, więc oni też mogą. Jeśli to miałoby kogoś zainspirować, to wolałbym, żeby medal został bliżej Tomaszowa
instagram-compzls_pl
To jeszcze nie koniec emocji w Mediolanie
Kibice muszą jeszcze poczekać, bo Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 dla naszego wicemistrza wcale się nie skończyły. Po solidnym 10. miejscu na 1500 m, Semirunnij szykuje się do prawdziwej walki wręcz na lodzie. Przed nim bieg masowy (mass start) – konkurencja nieprzewidywalna i brutalna.
Nasz zawodnik nie brał udziału w tego typu wyścigu od czterech lat, co czyni ten start wielką niewiadomą. Tutaj nie liczy się tylko czas, ale umiejętność rozpychania się łokciami. Choć Polak woli własne tempo, nie zamierza odpuszczać.
Sam jestem ciekaw, jak to wypadnie. Dawno nie startowałem w mass starcie, więc trudno mi powiedzieć, czego się spodziewać. To będzie bardzo interesujące doświadczenie. Tam jest trochę jak połączenie długiego toru z short trackiem - więcej kontaktu, więcej walki o pozycję. Ja wolę swoje tempo, swoją pracę na dystansie. Nie lubię przepychanek, ale zobaczymy. Na pewno nie będę czekał tylko na ostatnie okrążenie
Trener kadry, Roland Cieślak, zachowuje spokój, licząc po cichu na niespodziankę. Sam Władimir Semirunnij czuje, że jego forma wciąż rośnie.
To był naprawdę dobry przejazd. Technicznie, jak również z głową, pod tym względem lepiej niż na 10 km. Co start i co dystans czuję się coraz lepiej. Nigdy się nie oszczędzam. Gdy jest 'dobra noga', zawsze daję z siebie wszystko. To igrzyska, po co miałbym się oszczędzać?
Czy Polak wywiezie z Włoch kolejny krążek do rozdania? Ostateczne rozstrzygnięcia zapadną w najbliższą sobotę, tuż przed wielkim finałem imprezy, której ceremonia zamknięcia odbędzie się 22 lutego w Weronie.