Eric Dane nie żyje. Gwiazdor "Chirurgów" w ostatnich słowach o swojej chorobie: "Nie mam powodu, żeby być w dobrym humorze"

Eric Dane nie żyje. Gwiazdor "Chirurgów" w ostatnich słowach o swojej chorobie: "Nie mam powodu, żeby być w dobrym humorze"

Eric Dane nie żyje. Gwiazdor "Chirurgów" w ostatnich słowach o swojej chorobie: "Nie mam powodu, żeby być w dobrym humorze"

ABC; instagram.com/realericdane

Jako doktor Mark Sloan ratował ludzkie życie i łamał kobiece serca jednym spojrzeniem. Dla milionów był niezniszczalnym "McSteamym", symbolem męskości i siły. Życie napisało jednak scenariusz, którego nie wymyśliliby najlepsi scenarzyści z Hollywood. Eric Dane stoczył błyskawiczną i nierówną walkę z okrutnym przeciwnikiem, a diagnoza, którą usłyszał niespełna rok temu, brzmiała jak wyrok. Choć na ekranie zawsze wygrywał, w rzeczywistości został postawiony pod ścianą, z której nie było ucieczki.

Reklama

Zaczęło się od słabości w ręku. Bezlitosna choroba zabrała go w niecały rok

Jeszcze w 1993 roku, debiutując w kultowych "Cudownych latach", tryskał młodzieńczą energią, mając cały świat u stóp. Nikt nie mógł przypuszczać, że jego historia zakończy się tak nagle i w tak dramatycznych okolicznościach. Eric Dane zmarł w czwartek, 19 lutego 2026 roku, mając zaledwie 53 lata. Wszystko zaczęło się niewinnie – od zwykłego osłabienia ręki, które aktor początkowo zbagatelizował, zrzucając winę na zmęczenie.

Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. W kwietniu 2025 roku usłyszał diagnozę: stwardnienie zanikowe boczne (ALS). To podstępna choroba neurodegeneracyjna, która w mgnieniu oka odebrała mu sprawność i dawne życie. Zaledwie kilka miesięcy później, we wrześniu, ten postawny mężczyzna poruszał się już na wózku inwalidzkim. Rodzina aktora w poruszającym oświadczeniu potwierdziła najgorsze:

Z ciężkim sercem przekazujemy, że Eric Dane odszedł w czwartek po południu, po dzielnej walce ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Ostatnie dni spędził otoczony bliskimi przyjaciółmi, oddaną żoną oraz dwiema ukochanymi córkami, Billie i Georgią, które były centrum jego świata

Eric Dane w czasie konferencji prasowej Wiki Commons

CZYTAJ TAKŻE: Były szef MSZ na wózku. Jego apel wstrząsnął Polską

"Nie mam powodu, żeby być w dobrym humorze". Wstrząsające wyznanie o płaczu pod kołdrą

Ostatnie miesiące życia gwiazdora były dalekie od hollywoodzkiego blichtru. Eric Dane nie zamierzał udawać herosa z plakatu i w swoim ostatnim wywiadzie, udzielonym na początku grudnia podczas panelu "I Am ALS", zdobył się na szczerość, która przeszywa do szpiku kości. Nie ukrywał, że choroba odebrała mu radość życia, a każdy dzień był walką z własną psychiką i gasnącym ciałem.

Jego słowa to zapis czystego, ludzkiego cierpienia, bez filtra i medialnej pozy. Aktor przyznał wprost, że miał ochotę po prostu się poddać i zniknąć przed światem. To wyznanie pokazuje, jak wielki ciężar dźwigał na swoich barkach, będąc w pełni świadomym swojego losu.

Nie mam powodu, żeby być w dobrym humorze o żadnej porze, w żadnym dniu. Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał mi za złe, gdybym poszedł na górę do sypialni, wpełzł pod kołdrę i spędził następne dwa tygodnie płacząc. Byłem trochę mile zaskoczony, gdy zdałem sobie sprawę, że tak nie jest, bo byłem przekonany, że to będę ja

McSteamy nie mógł wydobyć z siebie głosu. Przejmująca rola, którą napisało samo życie

Ironia losu w przypadku Erica Dane'a okazała się wyjątkowo okrutna. Aktor, który planował wielki powrót na plan trzeciego sezonu hitu HBO "Euforia" jako Cal Jacobs, zagrał rolę, która stała się lustrzanym odbiciem jego tragedii. W serialu "Brilliant Minds" wcielił się w postać strażaka cierpiącego na... ALS. Musiał odegrać przed kamerą piekło, przez które sam przechodził w domowym zaciszu.

Wspomnienia z planu są wstrząsające. Aktor przyznał, że były momenty, gdy choroba dosłownie dławiła go w gardle, uniemożliwiając pracę. To nie była już tylko gra aktorska – to był dokumentalny zapis jego osobistego dramatu.

To było trudne i były momenty, kiedy naprawdę nie potrafiłem wydobyć z siebie głosu. Nikt tego [ALS] nie przeżywa. Wszyscy to wiemy. Nigdy nie grałem postaci, która przechodzi przez coś, z czym ja zmagam się w czasie rzeczywistym, w prawdziwym życiu

Eric Dane na planie seriali "Chirurdzy" instagram.com/foxnews

Ostatnie zdjęcie z lotniska i pożegnanie, które wyciska łzy

Obraz, który na zawsze pozostanie w pamięci fanów, to nie tylko kadry z serialu "Chirurdzy", ale i to jedno, ostatnie zdjęcie z listopada ubiegłego roku. Widzimy na nim aktora na lotnisku – tego samego, który kiedyś pewnym krokiem przemierzał szpitalne korytarze jako Mark Sloan. Tym razem jednak potrzebował wózka inwalidzkiego, by pokonać terminal. Ten widok był bolesnym dowodem na to, jak szybko choroba zrujnowała jego organizm.

Mimo to Eric Dane do samego końca starał się nadać sens swojemu cierpieniu. Zamiast skupiać się wyłącznie na bólu, walczył o świadomość społeczną, stając się głosem tych, którzy już nie mogą mówić.

Już nie czuję, żeby moje życie kręciło się wokół mnie (...). Ale to dla mnie bardzo ważne. Chcę mieć pewność, że ludzie wiedzą, czym jest ALS, na czym polega na ta choroba i co ważniejsze, co możemy zrobić, aby z nią walczyć

Kurtyna opadła stanowczo za wcześnie. Eric Dane odszedł, zostawiając żonę i dwie córki, ale jego dziedzictwo w popkulturze pozostanie nienaruszone. Choć przegrał walkę o życie, wygrał coś ważniejszego – pamięć milionów widzów, dla których na zawsze pozostanie uwielbianym doktorem Sloanem.

Bosa Christina Applegate o lasce na czerwonym dywanie... Choroba odbiera jej siłę. Pamiętacie Kelly Bundy? Zobacz galerię!
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama