70 lat, bilet do sanatorium w kieszeni i tragiczny finał na torach, którego nikt nie zauważył przez sześć godzin. To miała być podróż po zdrowie, a skończyła się niewyobrażalnym dramatem. W Pabianicach rozegrały się sceny, które mrożą krew w żyłach, a śledczy wciąż głowią się nad przebiegiem zdarzeń. Wszystko przez jeden, fatalny błąd i brak odpowiednich zabezpieczeń.
Miała odpocząć w sanatorium, zginęła na peronie. Co wydarzyło się w Pabianicach?
Wszystko rozegrało się w sobotni poranek, 7 lutego 2026 roku. Na dworcu w Pabianicach życie straciła 70-letnia kobieta. Seniorka cieszyła się na wyjazd do sanatorium, była spakowana i gotowa do drogi. Dramat wydarzył się w momencie wjazdu na peron pociągu relacji Wrocław – Białystok.
Jak ustalił "Fakt", hipoteza śledczych jest wstrząsająca. Kobieta najprawdopodobniej wsiadła już do pociągu, ale w ostatniej chwili zorientowała się, że zostawiła na peronie torbę. Wróciła po nią. To była sekunda. Decyzja, która kosztowała ją życie. Rzeczniczka policji, Agnieszka Jachimek, potwierdza, że służby intensywnie badają ten wątek. 70-latka zginęła na miejscu, ale najgorsze miało dopiero wyjść na jaw.
canva.com
Dworzec widmo w Pabianicach. Sześć godzin na torach?
To brzmi jak ponury żart, ale na peronie, gdzie doszło do tragedii, nie ma ani jednej kamery. Dworzec w tym miejscu to "czarna dziura". Jak to możliwe, że w XXI wieku na ruchliwym węźle kolejowym brakuje monitoringu? Przez brak zapisu wideo, ciało kobiety leżało na torach przez blisko sześć godzin, zanim ktokolwiek podjął interwencję.
Bliscy są zdruzgotani. Seniorka była pełna życia, nic nie zapowiadało końca. Jedna ze świadków mówi wprost:
"była to sprawna kobieta jak na swoje lata i stwierdziła, że da radę sama podróżować"
Sprawna, samodzielna kobieta kontra rozpędzona maszyna i fatalny splot zdarzeń. Brak kamer sprawia, że śmierć na torach wciąż owiana jest tajemnicą, a prokuratura musi polegać wyłącznie na ludzkiej pamięci.
Widziałeś to? Każda minuta jest na wagę złota
W tej sytuacji kluczowi są ludzie. Policja Pabianice jest zdeterminowana, by odtworzyć ostatnie chwile 70-latki, ale bez nagrań jest to walka z czasem. Śledczy liczą na pomoc pasażerów, którzy feralnego poranka byli na peronie.
"Zwracamy się z prośbą do osób, które były świadkami zdarzenia lub posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w wyjaśnieniu jego okoliczności, o pilny kontakt z Komendą Powiatową Policji w Pabianicach pod numerem telefonu 47 84 24 300 lub 47 84 24 301"
To mogła być każda z naszych matek czy babć. Chwila nieuwagi, powrót po bagaż i koniec marzeń o zdrowiu i spokojnej starości. Ta tragiczna podróż do sanatorium uświadamia nam brutalną prawdę. Ile warte jest ludzkie życie w zderzeniu z systemowymi brakami i dworcem bez "oczu"?