Świat filmu wstrzymał oddech, a miliony fanów pogrążyły się w żałobie. James Van Der Beek, ikona lat 90. i niezapomniany Dawson Leery, nie żyje. Aktor zmarł w wieku zaledwie 48 lat po dramatycznej i wyczerpującej walce z nowotworem. Pozostawił ukochaną żonę Kimberly oraz szóstkę dzieci, dla których do końca starał się być superbohaterem.
Poruszające oświadczenie żony. James Van Der Beek odszedł "z godnością"
Tragiczne wieści o tym, że James Van Der Beek nie żyje, przekazała jego żona, Kimberly Van Der Beek. Jej wpis opublikowany w mediach społecznościowych łamie serca. To pożegnanie pełne miłości, ale i ogromnego bólu po stracie najbliższej osoby, która odeszła w środowy poranek.
Nasz ukochany James David Van Der Beek odszedł spokojnie dziś rano. Ostatnie dni swojego życia przeżył z odwagą, wiarą i godnością. Jest wiele do powiedzenia na temat jego pragnień, miłości do ludzkości i świętości czasu. Nadejdzie czas, aby o tym opowiedzieć. Teraz prosimy o uszanowanie naszej prywatności i spokoju, gdy opłakujemy naszego ukochanego męża, ojca, syna, brata i przyjaciela
Rodzina poprosiła o czas na żałobę, podkreślając, że śmierć aktora to cios, po którym trudno będzie się podnieść. James Van Der Beek i Kimberly Brook przez 15 lat tworzyli małżeństwo, które w Hollywood uchodziło za wzór oddania i partnerstwa.
instagram.com/vanderjames
CZYTAJ TAKŻE: Przyczyna śmierci Catherine O’Hary mrozi krew. Akt zgonu filmowej mamy Kevina ujawnił całą prawdę
Osierocił szóstkę dzieci. Do końca był wobec nich brutalnie szczery
To niewyobrażalny dramat dla rodziny. Aktor osierocił szóstkę dzieci: córki Olivię, Annabel, Emilię i Gwendolyn oraz synów Joshuę i Jeremiasza. Gdy choroba zaczęła postępować, James Van Der Beek podjął trudną decyzję – postanowił nie ukrywać przed nimi brutalnej prawdy. W jednym z wywiadów tłumaczył, że dzieci instynktownie wyczuwają fałsz.
Daleko mi do eksperta, ale nasze podejście polegało na byciu tak szczerym, jak tylko to możliwe — w granicach ich możliwości zrozumienia, prawda? Bo one i tak wiedzą. One wiedzą, kiedy tata cierpi. A jeśli próbujesz to ukrywać, mogą czuć się jeszcze bardziej zagubione
Mimo cierpienia, aktor do ostatnich chwil czerpał siłę z obecności swoich pociech. To właśnie drobne, codzienne gesty troski ze strony dzieci dawały mu najwięcej radości w walce z nowotworem.
Robią mi herbatę, pytają: "Tato, czego potrzebujesz?". To małe gesty, ale jest w nich tyle miłości. To naprawdę piękne
instagram.com/vanderjames
Diagnoza przyszła nagle. James Van Der Beek walczył w ciszy
Choć świat usłyszał o jego chorobie w listopadzie 2024 roku, dramat Jamesa Van Der Beeka zaczął się znacznie wcześniej. Aktor o diagnozie dowiedział się już w 2023 roku, ale przez okrągły rok toczył walkę w absolutnej tajemnicy, chroniąc spokój swoich bliskich. Diagnoza brzmiała jak wyrok: rak jelita grubego w stadium trzecim.
Gdy w końcu zdecydował się mówić publicznie, stał się twarzą walki o profilaktykę. Nowotwór jelita grubego to podstępny przeciwnik, ale gwiazdor nie tracił nadziei. Mimo agresywnego leczenia, starał się żyć pełnią życia. Niestety, choroba okazała się silniejsza. Jak napisała Kimberly Van Der Beek, jej mąż "swoje ostatnie dni przeżył z odwagą, wiarą i godnością".
Fot. Prime video
Cały świat płacze za Dawsonem. To był głos pokolenia
Dla milionów widzów James Van Der Beek to symbol dorastania. Rola wrażliwego marzyciela w "Jeziorze marzeń" (Dawson's Creek) uczyniła go nieśmiertelnym. To nie był zwykły serial – dla nastolatków dorastających w latach 90. był to głos pokolenia, a Dawson Leery stał się kimś więcej niż tylko postacią z ekranu.
Ale James Van Der Beek to nie tylko Dawson. Przez lata udowadniał swój wszechstronny talent. Potrafił bawić do łez w "Strasznym filmie", a w serialu "Nie zadzieraj z zołzą spod 23" pokazał niesamowity dystans do siebie i branży. Odszedł wybitny aktor, wspaniały ojciec i człowiek, którego uśmiech zgasł stanowczo zbyt wcześnie.