Marek Perepeczko kilka dni przed śmiercią powiedział: "To wielkie szczęście, że nikt nie będzie po mnie płakał"

Marek Perepeczko kilka dni przed śmiercią powiedział: "To wielkie szczęście, że nikt nie będzie po mnie płakał"

Marek Perepeczko kilka dni przed śmiercią powiedział: "To wielkie szczęście, że nikt nie będzie po mnie płakał"

AKPA; youtube.com

Dziś Marek Perepeczko obchodziłby 83 urodziny. Pamięć po uwielbianym aktorze jest wciąż żywa. Wspominamy jego burzliwe koleje losu.

Reklama

Marek Perepeczko — początki kariery

Marek Perepeczko stał się legendą już za życia. Podobnie jak Janosik, którego zagrał i z którym już do końca był kojarzony. Kobiety kochały się w tym postawnym i przystojnym mężczyźnie. Aż trudno uwierzyć w to, że gdy był młody, to często rówieśnicy dokuczali mu. Gdy jego ojciec się o tym dowiedział, to postanowił pomóc synowi w nabraniu krzepy i zapisał go do klubu wioślarskiego. Marek Perepeczko zakochał się w sporcie, uprawiał jego różne dziedziny i jak doskonale wiemy, wyrósł na postawnego mężczyznę.

To właśnie ze sportem lub z architekturą przyszły amant kina wiązał swoją karierę, ale choć nie za bardzo chciał, to dostał się do akademii teatralnej. Marek był nieśmiały i nie lubił uczyć się tekstów na pamięć. Co więcej, gdy już zdał do tej akademii, to nie wróżono mu raczej kariery, a to ze względu właśnie na jego posturę. Wtedy w filmie modny był wzorzec romantycznego mężczyzny o drobnej, chucherkowatej budowie. I prawda jest taka, że choć był angażowany do spektakli i filmów, to długo musiał czekać na bardziej istotną rolę. Ale taka w końcu przyszła.

Marek Perepeczko był legendą za życia

Fama o Marku Perepeczce rozniosła się po zagraniu postaci Adama Nowowiejskiego w "Panu Wołodyjowskim". Aktor zyskał nie tylko rozgłos, ale także uznanie krytyków. Następnie przyszedł czas na rolę, która sprawiła, że Perepeczko stał się legendą za życia. Mowa oczywiście o szalenie popularnym do tej pory serialu "Janosik". Ten angaż przyniósł Markowi ogromną popularność, fani zaczęli go ubóstwiać i gloryfikować.

Agnieszka Fitkau-Perepeczko i Marek Perepeczko. AKPA

Niestety, jak to czasem bywa w tym zawodzie, aktor został zaszufladkowany. Nikt już nie był w stanie zobaczyć w nim nikogo innego niż legendarnego Janosika. Pojawiało się bardzo mało propozycji. Na początku lat 80. Marek Perepeczko wyjechał ze swoją żoną Agnieszką Fitkau-Perepeczko do Australii. Tam założył Tymczasowe Towarzystwo Miłośników Teatru im. Witkacego, a także prowadził kluby literacko-teatralne.

Pod koniec lat 80. powrócił do Polski, gdzie został dyrektorem i aktorem teatru w Częstochowie. Szklany ekran upomniał się o niego w roku 1997. Popisowo zagrał szefa gangu, ojca tytułowej bohaterki w kultowym filmie "Sara" z Agnieszką Włodarczyk.i Bogusławem Lindą. Później Marek Perepeczko na nowo zaskarbił sobie sympatię widzów, grając komendanta policji w serialu "13 posterunek".

Już wcześniej, w pewnym momencie życia aktor zaczął poprawiać sobie nastrój jedzeniem. Przez to zaczął tyć, co miało wpływ na jego zdrowie. Żona namawiała go do zmiany sposobu odżywiania się, jednak on nie był w stanie tego uczynić.

Ta nadwaga mnie kiedyś zabije. To wielkie szczęście, że nikt nie będzie po mnie płakał.

- cytuje "Retro" słowa Marka, które wypowiedział na kilka dni przed śmiercią.

Zmarł w swoim częstochowskim mieszkaniu na zawał z 16 na 17 listopada 2005 roku. Druga część jego powyższej wypowiedzi nie sprawdziła się. Wiele osób za nim zapłakało i wspomina go do tej pory. Na jego cześć w Częstochowie pojawiła się ławeczka z podobizną Marka Perepeczki, a jedną ze śródmiejskich ulic nazwano jego imieniem. Oczywiście zostanie też na zawsze w sercach fanów i kinomanów.

Marek Perepeczko kilka dni przed śmiercią powiedział To wielkie szczęście, że nikt nie będzie po mnie płakał
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama